Slow life, slow cooking

kristina-tripkovic-604017-unsplashDążę do tego, by prowadzić życie w rytmie „slow”. Póki co nie gonią mnie terminy, nie mam ułożonego sztywnego schematu dnia. Rytm życiu naszej rodziny nadajemy de facto my sami. (Wyjątkiem jest praca mojego męża, ale jakoś się już ona w ten nasz rytm wpisała, częściowo go ukształtowała.) Ale powolne tempo to za mało.

Życie w rytmie „slow” to także czytanie etykiet. „Slow”, bo trzeba przystanąć w sklepie, odwrócić produkt i zapoznać się ze składem. Trzeba się zatrzymać na chwilę, żeby zdrowiej i świadomiej żyć, by dokonywać dobrych wyborów.

Życie w rytmie „slow” to także ograniczenie produkcji śmieci. Bo trzeba zwolnić przed wyjściem z domu i zabrać ze sobą torbę wielorazową. Trzeba spowolnić kolejkę jednym/dwoma zdaniami więcej: „Czy mogę prosić bez woreczka? Mam swój”. Trzeba poświęcić te kilka chwil, by zadbać o nasze środowisko.

Życie w rytmie „slow” to także przygotowywanie posiłków samodzielnie. I tu jeszcze bardzoooo kuleję. Nie wiem, czy to nawyk ze studenckich czasów czy brak umiejętności wyniesionych z domu rodzinnego, gdzie kuchnia była królestwem rodziców. Jak bardzo żałuję, że moje wybory padają zwykle na półprodukty. Jak trudno mi z myślenia „chcę” przejść do działania „zrobię”.

Obserwuję różne profile kulinarne, podglądam szybkie i łatwe przepisy. Ale mam w sobie jakiś taki strach (?), opór (?).

Najlepiej i najprościej mi uczyć się od innych w trakcie przygotowywania posiłku.

Sabina nauczyła mnie robić świetny sos cebulowy. Agata wtajemniczyła mnie w smak curry. Maria sprzedała patent na idealną panierkę.

Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól mi zrobić, a zrozumiem.

Gdzieś kiedyś spotkałam się z pojęciem „slow cooking”, które m.in. oznacza wspólne gotowanie z gośćmi, dawanie sobie czasu na odkrywanie nowych przepisów i czerpanie radości z gotowania.

Taki mam cel, by poszerzyć spektrum mojej filozofii życia w rytmie „slow”. Więcej upaćkanych fartuchów, ubrudzonych garów, pochlapanych przepisów, własnoręcznie przygotowanych dań.

 

 

Gotujecie sporo sami?

Gotujecie z rodziną, gośćmi?

Chętnie dzielicie się nowo odkrytymi przepisami?

A może wybieracie te szybkie i bezpieczne?

Reklamy