Dlaczego wychodzę na ulicę?

Od Niedzieli Zmartwychwstania do Zesłania Ducha Świętego na placach większych miast w Polsce i na świecie gromadzą się ludzie, by śpiewem, tańcem, rozważaniem Pisma Świętego i dawaniem świadectwa swojego życia uwielbiać Boga. Wśród tych ludzi znajdziesz i mnie, Drogi Czytelniku. Dość rzucam się w oczy, bo ganiam za ruchliwą Zośką.

Wychodzę na ulicę, by szukać Boga, by znajdować Boga, by głosić Boga. Nie jest łatwo mi tylekroć użyć słowa „Bóg” pod rząd nawet w mowie pisanej, nawet w hipertekście pod przykrywą warstwy anonimowości. Wyobraź sobie, Drogi Czytelniku, jak trudno jest wyjść z tym hasłem na ustach na ulicę. Trzy litery. Tylko. Bóg. Aż. Trzy litery. A nawet Trzy Osoby.

Pamiętam dobrze, jak odważni byliśmy po każdych rekolekcjach w górach. „Nie będzie Pani przeszkadzać jak się pomodlimy?” – i cisnęliśmy Nieszpory na głos, w przedziale, w pełnym pociągu, bez wstydu, z radością, w naszej małej wspólnocie.

Wspólnota daje jakieś tam poczucie bezpieczeństwa. Owszem. Nie stoi się samemu na głównym rynku miasta i nie krzyczy się „Jezus Chrystus jest Panem mojego życia!”. To dopiero coś! Ale jest duże niebezpieczeństwo, że zamiast chwały Bożej, przyniosłoby to wyzwiska, bluźnierstwa, uznanie za niepoczytalność, a Boga za bożka pychy.

To poczucie wspólnoty odczuwam także, gdy wchodzę w media społecznościowe. Pod hasztagiem #GranMisionCNC zarówno na Facebooku, jak i Instagramie, obserwuję tysiące ludzi takich jak ja, w różnych miejscach świata, którzy rozkładają dywan, stawiają na nim krzyż, ambonę i śpiewają melodie tak dobrze mi znane, i tańczą kroki, których nie trzeba się uczyć – wystarczy dołączyć do kręgu. I wzrusza mnie to ogromnie. To poczucie wspólnotowości. To poczucie jedności. To poczucie tożsamości. Konkretnej tożsamości. W której wyrosłam. Z której nigdy nie wyrosłam.

Otóż, wychodzę na ulicę, by spotkać się z Bogiem, bo daje mi to poczucie rzeczywistości. Zderza codzienność – miejsce, które niegdyś mijałam w drodze do pracy, w którym spaceruje w wolne dni, z ulubionymi lodami nieopodal, z tłumem przechodniów totalnie mi obcych, w środku dnia i jego pędu – z Absolutem.

Ja nie jestem osobą, która w każdej chwili swojego życia i podczas każdej czynności wielbi Pana. O, nie. Ja o to uwielbienie zabiegam. Nie jest to wpisane we mnie naturalnie. Mam przekonanie, że każdy mój oddech, fakt, że żyję jest już błogosławieniem Boga, ale… Muszę o tym pomyśleć. Zatrzymać się. Nabrać powietrza w płuca. I jest! Jest ta myśl. Uwielbiam Cię, Boże.

A podczas „Głoszenia na placach”? Ja się zatrzymuję pośrodku tej mojej rzeczywistości, pośrodku mojego miasta. Po nic innego, jak tylko po to, by oddawać Chwałę Panu, by Go spotkać. To jakby cały świat wokół wirował, żył normalnym rytmem, a ja stałabym w miejscu.

Kiedyś było mi łatwiej. Mogłam stać tak z otwartym uchem i sercem. Dziś biegam za Zosią i trudniej o skupienie. Ale wtedy, gdy tak łatwo mi było być tu i teraz, być tu z Absolutem, ja stałam i się pyszniłam. Patrzcie! Oto stoję! Ja – chrześcijanka, katoliczka! Patrzcie! Jestem młoda, zadbana i wierzę w Boga! Tu jestem! Jestem lepsza, bo przyszłam tu i tu stoję. Ba! Ja nawet śpiewam, bo słowa znam.

Tak było przez wiele lat. Czy się wstydzę? Oczywiście… Ale hej, Drogi Czytelniku, młodość rządzi się swoimi prawami. Każdy dojrzewa w swoim tempie. To znaczy, że dojrzałam? Niekoniecznie.

Dojrzałam to, że jestem niedoskonała i że to ja potrzebuję słuchać, a nie głosić. To ja potrzebuję, by mnie ewangelizowano, a nie żebym to ja ewangelizowała. To ja potrzebuję się zatrzymać, a nie szukać zabiegania u innych.

Niełatwo mi o tym pisać. Niełatwo mi się odrzeć z tej maski internetowego moralizatora, bajarza, filozofa, nie daj Boże – eksperta. Zatem kim jestem? Słabym człowiekiem. Ale za to bardzo kochanym. Przez Boga, a tu na ziemi przez przedłużenie Jego rąk – męża, rodziców, bliskich. I to jest powód, by się nie wstydzić swojej słabości. Zejść z kanapy, wyjść z domu i iść na plac. Zatrzymać się w wirze miejskiego pędu. Spotkać się z tym, który tak bardzo kocha. Także pomimo słabości. Także na ulicy.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s