Ulotne chwile

Nie umiem żyć „tu i teraz”. Nie umiem. Od zawsze jestem myślami w jutrze lub nawet pojutrze. Tak ciężko mi przychodzi patrzenie na rzeczywistość wokół mnie, bo ona nigdy nie przypomina tej z wymyślonego przeze mnie jutra. A przecież dziś jest jutrem mojego wczoraj. Spełnieniem marzeń z wczoraj.

Kiedy Zosia była noworodkiem, już tęskniłam za tym, żeby siedziała mi na biodrze. Ledwo usiadła na biodrze, a już nie mogę jej dogonić. Ta sytuacja mi pokazała, że chwile ulatują tak na prawdę szybciej, niż sobie wyobrażam, niż bym tego chciała.

Mam wielkie marzenie o małym domu i ogromnym ogrodzie, a tkwię w mojej betonowej klatce. I co z tego, że to marzenie projektuje mi Zosię biegającą boso po trawie niezasikanej przez cudze psy, Zosię gotującą w swojej prywatnej błotnej kuchni, skoro moje tu i teraz nie jest w stanie tej projekcji zrealizować. Ostatnio wymyśliłam taką przestrzeń do bosego biegania i okazało się, że leży tam pet na pecie. Drogi Czytelniku, dlaczego my – ludzie jesteśmy takimi małomóżdżkowymi egocentrykami?!

Do rzeczy! Inspiruje mnie jedna z Instamatek, choć myślę, że w porównaniu do innych Instamatek – nawiązujących współprace z modnymi markami ubraniowymi, dzieciogadżetami, robiącymi pokazowe zdjęcia itd. to nazwa ta jest obraźliwa i nieadekwatna dla tej mojej konkretnej.

Inspiruje mnie jedna z normalnych, polskich matek, która działa także w Sieci (brzmi lepiej, prawda?). Otóż ta wielomatka (bo trójki dzieci i jednego w niebie) tak, jak ja – jest freelancerem. Tak, jak ja – ma męża freelancera. Tak, jak ja – mieszka na wynajmowanym. I co piękne, czego się od niej uczę, to żyje tu i teraz – nawet na tym wynajmowanym, nawet z wielkimi marzeniami z tyłu głowy. Wraz z mężem przystosowała przestrzeń domową dla dzieci, ma funkcjonalnie urządzony balkon i nie przerażają ją zmiany, które de facto są tymczasowe. Bo… Jakby nie patrzeć – dzieci w swoim konkretnym wieku są tymczasowo, swoje konkretne potrzeby wykazują tymczasowo.

Phanta rei. Wszystko płynie. Dziś nie wróci jutro. I może Zoś otrzyma moją wymarzoną błotną kuchnię dopiero, gdy ukończy sześć lat. A może to nie Zoś będzie się bawiła błotną kuchnią tylko dopiero jej rodzeństwo. Nie wiem. Wiem, że dziś ona ma takie, a nie inne potrzeby, tak, a nie inaczej powinnam planować swoje zadania i naszą przestrzeń. Bo jutro będzie na to za późno. Jak za późno na karty kontrastowe, do których kupiłam wszystkie potrzebne elementy, a nigdy ich nie wykorzystałam.

To, że wszystko płynie i to szybko przekonałam się także karmiąc piersią. Połóg trwał 6 tygodni. Ze 2 tygodnie spędziłam głównie w łóżku. Kolejne pół na pół. Wydawało mi się, że oto moje życie się skończyło – już zawsze będę tylko leżeć w łóżku i karmić. A teraz? Patrzę jak moja mała córka pałaszuje widelcem parówkę, sama chwyta bidon, by się napić wody, sama wymyśla sobie zabawy. A ja na prawdę w tamtym momencie mojego życia myślałam, że to całe wieki odkąd tak leżę i karmię, że to jeszcze przede mną całe wieki  tego leżenia i karmienia. Niesamowite!

Uczę się powoli. Bardzo powoli. Ale chcę o tym mówić głośno już. Nawet, jeśli ten proces zmiany myślenia dopiero się zaczyna. Nawet, jeśli w głębi duszy bardzo się wstydzę, że dopiero teraz nadeszła ta refleksja i chęć zmiany.

Chcę o tym głośno mówić, bo wiem, że nie jestem jedyna. Wiem, że czasem potrzeba usłyszeć podobną historię do swojej, by się ruszyć z kanapy. Wiem też, że jestem bardzo wdzięczna ludziom, którzy głośno opowiadają swoje historie i inspirują mnie do rozwoju, do bycia coraz lepszą nie tylko mamą, żoną, ale po prostu – lepszą wersją siebie.

Reklamy

One thought on “Ulotne chwile

  1. Dziękuję Ci za ten wpis. Mnie również inspiruje czasem Drużyna B, bardzo ich lubię i podziwiam, za ich totalną odmienność 😉 ja tak nie potrafię. A ostatnio wpadłam chyba w jakąś diabelską pułapkę porównań i rozgoryczenia na tle finansów i możliwości, które mamy a czasem nie mamy, kontrastu z marzeniami, tym jak chciałabym mieszkać a nawet w czym wozić swoje kolejne dziecko. A tu trzeba mierzyć zamiar podług sił, tudzież możliwości finansowych… Swoją drogą, nie wpadłam jeszcze na to, żeby zaliczać się do wielomatek z dwójką przy sobie, dwójką w niebie i jednym w drodze 😉 Ale chyba takie są standardy, będziemy mieli wkrótce kartę dużej rodziny, ups 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.