Hobby

Niby hobby to jakaś pasja, konik. Moje hobby to żadna pasja czy konik, ale zajęcie, które umożliwia relaks, odcięcie się od spraw dnia bieżącego.

Wpis ten powstaje na kanwie rozmowy z koleżanką, która otworzyła mi oczy, dlaczego tak bardzo lubię raz w tygodniu chodzić na 1,5 godzinne lekcje flamenco.

Otóż, Drogi Czytelniku, o flamenco nie wiem nic. We flamenco są totalnie nieprzydatne kroki, których nauczyłam się w przeszłości – znajomość cha-chy, jive czy merengi wręcz chwilami przeszkadza, bo estetyka tych gatunków jest totalnie różna. Nigdy w życiu też nie nauczyłam się dobrze trzymać centrum, więc i tego jestem zmuszona uczyć się na nowo. Co więcej – poznane kroki, poznany układ – do niczego w życiu mi się nie przydadzą. Nie pójdę na wesele znajomych i nie wykorzystam żadnego z ruchów. Nie pójdę na potańcówkę z mężem i nie zastosuję poznanych kroków. Nie mam także predyspozycji by przekuć tę naukę w zawód – zostać tancerką czy instruktorką. Po za tym na to chyba za późno…

Zajęcia te są totalną abstrakcją pośród codziennych trosk i obowiązków. Wychodzę z domu, zakładam buty na obcasie, ćwiczę kolejne sekwencje, ubieram płaszcz, wracam do domu i dalej: obiad, pieluchy, serial, blog.

Zawsze bawiłam się fotografią – ale to jest przydatne w zapisywaniu wspomnień, blogowaniu. Zawsze bawiłam się rysunkiem – ale także wykorzystywałam go do różnych użytecznych celów. Lubiłam się uczyć języków – ale i to przecież jest przydatne.

Flamenco jest dla mnie totalnie bezużyteczne.

Choć nie do końca bezużyteczne.

Uczy mnie pokory (bo przecież nic nie wiem, a nauka zajmuje mi czas), samoakceptacji (bo jednak 1,5h w tygodniu przed lustrem to dla mnie dużo), świadomości swojego ciała (nagle moje biodra mają sens istnienia, a ręce można skoordynować), prawidłowej postawy (mój kręgosłup jest mi z tygodnia na tydzień coraz bardziej wdzięczny), higieny psychicznej (bo jestem zmuszona wyjść z domu i wyłączyć się, skupić na sobie).

Nie ukrywam, że lubię hiszpańskie rytmy, lubię dźwięk gitary, lubię oglądać piękne tancerki w obszernych spódnicach.

I nie ukrywam, że to tylko lubienie, tylko hobby.

A jednak wkładam w nie serce.

Profity przychodzą same.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s