Typ Niepokorny: Kochanka

Tak się składa, że 16 lat temu zacząłem mieć kochankę. Kochankę wymagającą poświęceń, ale zapewniającą wiele życiowych uniesień  – mówią na nią m u z y k a. Od 15 roku życia gram na scenie muzycznej. Wszystko zaczęło się w liceum kiedy (świętej pamięci) facet od zajęć pozalekcyjnych powiedział mi, że widzi we mnie potencjał, że widzi mnie na scenie. Nie wiem jak on to dostrzegł, ale jestem mu niezmiernie wdzięczny, bo dzięki niemu znalazłem sposób by wyrażać siebie, sposób by zabić niską samoocenę, która od zawsze była moją udręką. Dziś, kiedy jestem już praktycznie na muzycznej emeryturze (choć całkiem możliwe, że to chwilowe), nadal czuję się muzykiem i mimo, że nie gram koncertów od ponad pół roku, to nadal czuję że muzyka jest częścią mnie. Ona zawsze pomagała mi w życiu. Kiedy przychodziły ciężkie chwile, uciekałem w świat muzyki – i to nie tylko w jej tworzenie, ale także słuchanie i postrzeganie przez jej pryzmat świata. Przez wiele lat zajmowałem się dziennikarstwem muzycznym, co pozwoliło mi niesamowicie otworzyć się na ludzi, nawiązać wiele kontaktów i znajomości, a także uwrażliwić się na muzykę samą w sobie. Moja miłość do muzyki dojrzewa razem ze mną. I nigdy nie była tylko zapisem nutowym na pięciolinii (w sumie nie znam nut, bo zawsze szanowałem bardziej samouków niż muzyków z wykształcenia). Ona zawsze była sposobem na życie – żywym buntem przeciwko złu tego świata, wyrazem wiary i nadziei jaką nosiłem w sobie. Czy żałuję czegokolwiek po 16 latach grania? Jednego – że kiedy była okazja byśmy z moim zespołem stali się komercyjni i zaczęli grać koncerty na dużą (i dobrze płatną – tak by to stało się naszym zawodem) skalę, to część ludzi z zespołu bała się ryzyka i tego, że ich życie się zmieni – i nie wykorzystaliśmy naszej okazji. Postanowiliśmy dawać ludziom radość na tyle, na ile potrafimy – nie zarabiając na tym kokosów. Nie przewidzieliśmy jednak, że przyjdzie taki czas jak teraz, kiedy mamy rodziny, a za coś trzeba żyć i je utrzymywać (choć nie żałuję tego bardzo, bo dzięki takiemu podejściu pomogliśmy wielu osobom, udzielając się w charytatywnych akcjach). Musieliśmy dzielić muzykę z pracą i po pewnym czasie wyjazdy na koncerty zaczęły kolidować na tyle z prozą życia, że trzeba było dokonywać wyborów.

Ale wróćmy do tego, co muzyka mi w życiu dała. Dała mi wiele osób, które nigdy nie pojawiłyby się w moim życiu, gdybym nie był muzykiem. Kiedy pomyślę sobie o przeszłości, to tak naprawdę wszystko, co było ważne i wartościowe w moim życiu dostawałem od Boga, dzięki temu, że zajmowałem się muzyką. Każdą pracę jaką do tej pory wykonywałem, dostałem dlatego, że wcześniej moi pracodawcy poznali mnie dzięki muzyce. Nawet moja praca magisterska dotyczyła muzyki, którą kocham. Ale co najważniejsze – muzyka pozwoliła mi poczuć się w życiu spełnionym człowiekiem. Są dużo lepsi muzycy odnoszący dużo większe sukcesy – ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Moim sukcesem jest to, że z zamkniętego w sobie, aspołecznego dzieciaka z zaniżonym poczuciem własnej wartości, stałem się człowiekiem, który występował przed tysiącami ludzi i nie boi się mówić głośno co myśli. Nagrywanie w studio, wydanie singli, nagrywanie teledysków czy poznanie muzyków, którzy wcześniej byli moimi muzycznymi guru, to te małe sukcesy, masa wspomnień, których nikt mi nigdy nie zabierze. To wszystko było spotęgowane masą pracy, bo kiedy moi kumple chodzili na piwo i poznawali swoje obecne żony – ja śmigałem na próby i śpiewałem do obrzydzenia te same piosenki. Ale było warto… Bo muzyka to taka kochanka, za którą warto umierać. Szczerze mówiąc, nigdy nie myślałem, że będę to robił na taką skalę i nigdy nie wierzyłem, że to, co było obiektem odległych marzeń, mogłoby się kiedykolwiek udać. Ale udało się. Dlatego, jeżeli masz jakiś talent, albo zwyczajnie czujesz, że chciałabyś w życiu coś robić, ale nie masz odwagi – to zacznij to robić póki nie jest za późno. Nawet jeśli nie będziesz robił/a tego tak dobrze jak Twoi idole, nawet jeśli wszyscy dookoła będą mówili, że i tak nic z tego nie wyjdzie, bo się nie da (ludzie często mi mówili, że skoro oni czegoś nie osiągnęli w danej dziedzinie, to ja tym bardziej nie dam rady) – udowodnij, że się mylą. Wkładaj w to, co robisz całe serce i dużo pracy, a zobaczysz, że robienie czegoś konsekwentnie i z przyjemnością sprawi, że będziesz silniejszy/a i dużo bardziej pewny/a siebie. Twój talent będzie dojrzewał, więc zacznij się nim dzielić z innymi. Poczuj się spełnionym człowiekiem.

Tego Wam wszystkim życzę!

Typ Niepokorny

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s