E-CHRZEŚCIJANIN: Natalia

Sokrates nie bardzo miał szansę zostać chrześcijaninem, rodząc się na kilkaset przed pierwszym chrztem, ale i tak najbliżej mi właśnie do jego słów: wiem, że nic nie wiem. Filozof ze mnie żaden, ja to lubię prosto i konkretnie, a nie o problemach metafizyki dyskutować, jednak nie jest mi obcy wgląd w siebie. A im dłużej żyję, tym więcej widzę. A im więcej widzę, tym bardziej przekonuję się o tym, że naprawdę niewiele wiem. I chyba to całkiem nieźle charakteryzuje też moje chrześcijaństwo. Mam swoją wiarę, mam swoje przekonania, ale odczuwam wewnętrzny sprzeciw, aby używać ich niczym szabelki w przeróżnych dyskusjach. Nie daję sobie prawa do narzucania innym własnej drogi. Bo co ja wiem o tych „innych”? Co wiem o drodze, którą kroczy drugi człowiek?

Moja droga w kościele, nie licząc kilku ostrzejszych zakrętów, jest w gruncie rzeczy szeroka i gładka niczym autostrada. Urodziłam się i wychowałam w rodzinie katolickiej, byłam zaangażowana w akcje kościelne od wczesnego dzieciństwa, jako nastolatka trafiłam do oazy i znalazłam tam swoje miejsce, w międzyczasie odkrywając Jezusa jako swojego Pana (uff ;)), potem był już szerzej pojmowany Salezjański Ruch Młodzieżowy, męża poznałam na Confronto – międzynarodowym spotkaniu animatorów salezjańskich, on też pochodzi z rodziny katolickiej, jego mama jest nawet katechetką… No, cud, miód i orzeszki. Z mojej perspektywy mam niesamowite szczęście. Ale każdy ma do przejścia inną drogę. Na dodatek dysponujemy różnymi środkami transportu i różnym obuwiem. Co mogę wiedzieć o traperach za kostkę, gdy mam na nogach tenisówki?

Jedno tylko wiem na pewno – że mam przede wszystkim kochać. Pomimo, wbrew, wiernie, do końca. Nie chcę tu nikogo czarować, bywa, że bardzo marnie mi idzie. Ale z tą myślą i z tym zadaniem staram się iść za Chrystusem. Nie wiem dość, by prowadzić rozwlekłe dyskusje, ale dzielę się miłością – czyli dzielę się sobą, tym, co mam, tym, kim jestem. Służę swojej rodzinie, moim dzieciom i mężowi, służę otoczeniu swoimi talentami, zawsze zupełnie naturalnie opowiadam o tym, jak żyję i czym się w życiu kieruję. Tak samo jest z moją działalnością w sieci – prowadzę blog Słowacki Galimatias i opisuję tam po prostu swoje życie. Wiara nie jest tematem przewodnim bloga, ale jest częścią mnie, więc w sposób naturalny przewija się czasem w postach. Zresztą, sam blog jest związany z moim dwunarodowym małżeństwem, które uważam za największe błogosławieństwo od Boga i najcięższy krzyż, który niosę, więc to musi gdzieś między wierszami wyłazić 😉. Nie krzyczę, ale też nie milczę. Po prostu żyję. I w ten sposób staram się dawać świadectwo olbrzymiej Miłości, która mnie w życiu znalazła.

***

link do bloga Natalii: www.slowackigalimatias.blogspot.com

opis projektu: www.okiemsary.wordpress.com/2016/09/27/wylowione-z-sieci/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s