E-chrześcijanin: Monika

fot. Aleksandra Piec; arch.własne

O mnie: Nazywam się Monika Kilijańska. Jestem wielozadaniową kobietą: matką, żoną, kucharką, sprzątaczką, blogerką, copywriterką i kto wie kim jeszcze! Uwielbiam marcepan i lody czekoladowe. Prowadzę blog parentingowy www.konfabula.pl. Nie znajdziesz tu wystylizowanych zdjęć dzieci czy wnętrz. Bo nie o to chodzi. Taki life bez stylu, wychowanie bez spiny.

Jestem odważna, potrafię przyznać się do wiary

Bycie chrześcijaninem w obecnych czasach jest naprawdę trudne. Wcale nie dlatego, że inne wyznania czy ateizm tak bardzo są widoczne. Raczej z powodu, że wiara stała się jakby passe. Osoba wierząca to przecież ta, która słucha radia z Torunia, ogląda toruński kanał telewizyjny i uwielbia nakrycia głowy z moherową antenką. Poza tym to grupa ludzi o średniej wieku 60+ lub choćby beneficjenci 500+. Osobie spoza stereotypowego kręgu, przebywającą w towarzystwie, trudno przyznać się do swojej wiary.

Jestem odważna

Za wiarę nigdy walczyć nie musiałam. Za wiarę nie nadstawiałam policzka, a jednak czuję, ze otwarcie mówiąc i pisząc o swoich przekonaniach religijnych jestem w mniejszości.

Pierwszy raz spotkałam się z brakiem odwagi zaraz po ostatnich wyborach parlamentarnych, kiedy okazało się, że większość głosujących wybrało partię mocno oscylującą w stronę Kościoła Katolickiego. Tym razem w poranek poniedziałkowy na przystanku, na który odprowadzam dzieci jadące autobusem szkolnym, aż wrzało:
– Kto by pomyślał! Jakim cudem!
– Oj, chyba wybory sfałszowane!
– No przecież ani ja ani sąsiad nie głosowało za nimi, a jednak wygrali!
Takie mniej więcej dyskusje prowadzili rodzice czekający na transport. Nikt nie przyznał się głośno za faworyzowaniem wygranego ugrupowania. Czemu? Bo mało postępowe? Tradycyjne? Odważne w wyznawaniu swoich racji? Pewnie wszystko naraz. W pewnym momencie jeden z ojców stanął hardo i rzekł:
– A ja głosowałem na nich. I mam odwagę się do tego przyznać!
Ludzie ucichli. Autobus podjechał, dzieci wsiadły i pomachały o swoich mam i ojców. Tłumek się rozszedł. A ja zastanawiałam się czemu właściwie trzeba czuć odwagę by przyznać, że głosowało się na partię, która jest bardzo związana z KK.

Potrafię przyznać się do wiary

W tym roku mój syn przystępował do I Komunii Świętej. Sama pamiętam swoją jako bardzo podniosłą uroczystość i naprawdę mocno duchowo je przeżyłam. Chciałam, aby także mój syn bardziej przejmował się sferą duchową niż przyszłymi prezentami.

Sumiennie chodziliśmy co niedzielę do kościoła, co i tak nie było niczym dla nas nowym. Z uśmiechem na twarzy spoglądałam na dzieci wygłupiające się z przygotowującą je do uroczystości katechetką, która nie wprowadzała nerwowej atmosfery, tylko prawdziwą radość z bycia Dzieckiem Bożym. Do dziś jadąc samochodem dzieci pośpiewują „Idzie mój Pan”, tak im się ta piosenka religijna spodobała.

Na moim blogu dość sporo miejsca zajmuje obecnie cała otoczka komunijna: przygotowania do imprezy, fryzura dla dziewczynki, makijaż dla mamy. Wiele osób pyta o to, ile dać na komunię w kopertę. Mało kto zauważa jednak artykuł jak można przygotować się do I Komunii Świętej. Po frekwencji po skończonym Białym Tygodniu widzę, jak bardzo pomijana jest wiara w tak ważnym sakramencie w życiu człowieka.

A ja potrafię przyznać się, że nie mogę w niedzielę być w określonych godzinach na zajęciach z łucznictwa, gdyż uczestniczę w Mszy Świętej. Nie mam problemu ze zorganizowaniem spotkania towarzyskiego w piątek i podaniem bezmięsnych potraw w ten dzień gościom przyzwyczajonych do dobrego kotleta i szynki. Nie gloryfikuję instytucji KK w Polsce i na świecie. Wiem, że Kościół to ludzie, a ludzie błądzą. Neguję zachowania niektórych księży, skandale pedofilskie czy zakłamanie i pazerność. Nie powoduje to umniejszenia mojej wiary. Wręcz przeciwnie – chciałabym widzieć nie pełny kościół, a grupę ludzi naprawdę czujących potrzebę serca, by spotkać się z Jezusem choćby raz w tygodniu. Tak, jak czuje się potrzebę niedzielnego obiadu u mamy czy zadzwonienia do przyjaciółki z problemem. Nie zapominajmy, że Bóg jest naszym przyjacielem i rodzicem.

***

link do bloga Moniki: www.konfabula.pl

opis projektu: www.okiemsary.wordpress.com/2016/09/27/wylowione-z-sieci/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s