Szklana Pułapka

Nie wiem, czy zauważyłeś, Drogi Czytelniku, że w okresie Wielkiego Postu zniknęłam z Instagrama. Może nie tak na 100%, bo z racji Światowego Dnia Osób z Zespołem Downa powróciłam na chwilę. Po co? Dlaczego? Jak to przeżyłam? Czego mnie to nauczyło?

Chciałam odciąć się od bezsensownego scrollowania. O ile na fejsbuku trafiam na informacje o wydarzeniach, przepisy kulinarne, cytaty świętych, o tyle na Instagramie głównie karmię oczy i wyłączam mózg. Tymczasem koło mnie każdego dnia rośnie i uczy się nowych rzeczy Zochna, a ja jestem o krok, by to przegapić, bo ktoś coś dodał, bo nowe lajki, bo trzeba skomentować… Sztucznie napędzana dopamina, potrzeba atencji i (co tu ukrywać) poszukiwanie wirtualnego towarzystwa – wpadłam w szklaną pułapkę!

Było ciężko – nie będę ukrywać – jak z każdym uzależnieniem. Włączałam wyświetlacz telefonu, a tam brak tak dobrze znanej ikonki. Czułam takie ukłucie: jestem w fajnym miejscu, jem fajną rzecz, jestem gdzieś (w końcu!) z mężem i… nie mogę się pochwalić. A przecież to moje momenty! Przecież ich wartość nie jest liczona miarą lajków! Przecież na nic mi te komentarze, które zginą w fali scrollowania i pojutrze już nikt nie będzie pamiętał, co jadłam i co robiłam. Owszem, dla kogoś może to stać się świadectwem naszego życia – że nie wstydzimy się krzyża na ścianie, że przy małym dziecku dalej mamy pasje, że lubimy spotykać się z ludźmi i nie zamykać się w czterech ścianach mieszkania. Jednak ta misja tak często jest przyćmiewana przez te moje niskie pobudki – być polajkowaną, być zaobserwowaną.

Przyznaję się, że w pewnym momencie pękłam i podglądałam instagramowy „feed” na komputerze. To wtedy najbardziej poczułam ukłucie – nic nie wrzucam, chcę, a nie mogę. Czy tak działa odwyk?

Jest jeszcze jedno, przeogromne zagrożenie tej pułapki. Ja – Anna – mama – żona – Bydgoszczanka nie mam w tej chwili dostępu do cukierni z tofurnikami, nie mam czasu na całodzienną kaligrafię lub plecenie makatek, nie mam finansów na jakiś gadżet, nie mam dobrego dnia na uśmiechnięte selfie z mężem. Ja – Anna – mama – żona – Bydgoszczanka jestem zalewana taką ilością niemożliwości! Można się sfrustrować… Zwłaszcza w temacie działań kreatywnych – inni całe dnie rysują sukulenty, tworzą cuda, a ja tu nie wiem w co ręce włożyć, więc scrolluję dalej, grzebiąc się w czyimś na pozór idealnym życiu.

Nauczyłam się przez te 40 dni jak bardzo jestem słaba, jak bardzo zapycham się wykreowanymi pod odbiorców treściami, zamiast kreować własne życie pod siebie, pod moją rodzinę, pod Boży plan, jak bardzo szukam afirmacji od innych, zamiast w pełni samemu się zaakceptować. Jestem mądrzejsza o ten jeden Wielki Post.

Wróciłam na Instagram, by dzielić się, a nie chwalić, by mieć kontakt, a nie uciekać. Nie chcę już być więźniem szklanej pułapki! Czego i Tobie, Drogi Użytkowniku mediów społecznościowych, życzę!

Advertisements

3 thoughts on “Szklana Pułapka

  1. Dziękuję za te słowa. Że to nie tylko moja „przypadłość”, zwłaszcza jako matki niemowlęcia.. bez tylu możliwości, towarzystwa… w poszukiwaniu zastępczych doznań… bycia zauuwazonym/zalajkowanym… („nie myślcie sobie, że u mnie nic”)… zamiast być tu i teraz…

    Lubię to

    1. Kolejna pułapka to godziny spędzone na karmieniu – przecież niby „nie traci się czasu”. Zosia teraz trąca telefon ręką, wystawia mi rączkę do całowania i szuka wzroku. Uczy mnie, że karmienie to nasz czas, który nigdy się nie powtórzy wraz z jej wzrastaniem. Życzę Ci owocnego przeżywania tu i teraz. Damy radę, Ulka! 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s