Chwalebny krzyż

Rzadko tu „PanoBoguję” [przynajmniej w mojej opinii]. Nie piszę traktatów teologicznych, bo nie jestem teologiem. Nie piszę świadectw, bo i nic ekstremalnego się w moim życiu nie wydarza. Nie piszę relacji, bo nie uczestniczę też w żadnych wielkich wydarzeniach – spotkaniach na stadionie, pielgrzymkach, uwielbieniówkach. Jestem, ot, zwykłym chrześcijaninem. Followuję Jesusa po prostu. Czasem mi się wydaje, że oddycham Bogiem. Po prostu.

Kiedy Pandy Szustaka zrobiły boom na Pompejankę, przestraszyłam się, że jestem gorsza! Różaniec nigdy mi nie szedł, potrafiłam w jednej dziesiątce odmówić piętnaście „Zdrowaśek”, bo tak bardzo się rozskupiałam, aż się gubiłam. Nigdy też nie potrafiłam funkcjonować z rozkładem dnia, a wygospodarowanie chwili na modlitwę z tego rozpełzającego mi się czasu, stało się abstrakcją. Bo jak to tak? Nagle w wartko płynącej rzece moich czynności, obowiązków mam zrobić jakąś tamę? Albo gorzej – sztuczny zbiornik w pewnym punkcie tego nurtu? Uspokoił mnie dopiero pewien spowiednik, zapewniając, że każdy modli się inaczej, każdy przeżywa swoją religijność inaczej. Ufff! To ja nie jestem gorsza!

Kapłan zaproponował jakie formy religijne mogę podejmować podczas naturalnie wykonywanych czynności w ciągu dnia – przy gotowaniu kaszki dla Zochny mogę przecież westchnąć zwykłe „Jezu, ufam Tobie”, przy usypianiu Małej, które polega na leżeniu obok – mogę pogadać sobie z Najwyższym od serca… Ufff! Można inaczej, niż formułkami. Ufff! Nie muszę się zmieniać! Przecież On mnie taką stworzył!

W Niedzielę Palmową uczestniczyłam we Mszy Świętej animowanej przez scholę dziecięcą. Daaaawno nie śpiewałam szlagierów z okresu bycia nastolatką i jeżdżenia na rekolekcje z urszulankami: „O, Jezu w Hostii utajony”, „Przyjdź do nas cicho jak baranek”, „Chlebie najcichszy”. Te pieśni tak mocno mnie poruszały, że pragnęłam zamknąć oczy i rzeczywiście przeżywać swoje tu i teraz z Panem Bogiem. Pieśni – czyli proste, ale mocne słowa w nich zawarte i proste melodie niewymagające skupienia.

Dotarło do mnie, jak wielką rolę w moim życiu odegrały piosenki i pieśni religijne, jak bardzo wpłynęły na moją relację z Panem Bogiem lub też nawet bardziej – na przybliżanie mnie do Pana Boga, zacieśnianie tej relacji.

Wiele sztampowych niedzielnych hitów uważam za niemądre (żeby nie powiedzieć – głupie) – nie mają ani wartości estetycznej pod kątem muzycznym, ani dbałości o rytm, ani głębi przekazu (sic!). Takie ple ple ple „PanoBogujące”. Są jednak te pieśni, które są jak obuch i potrafią z całą siłą uderzyć w takie struny (mojej) emocjonalności uzmysławiające mi, albo wielkość Majestatu Bożego, albo moc Jego miłości, albo…

I dlatego, tak bardzo cenię sobie pieśni pasyjne. Często ich obrazowość pozwala zmienić perspektywę – oto Pan Jezus – ten przystojniak o gładkim licu z obrazka św. Faustyny, zamienia się w umęczonego, zakrwawionego człowieka, który nic nie chciał od świata – ani nadania Mu godności królewskiej, ani nawet szacunku, a został osądzony bardzo ludzką, prymitywną miarą.

Cały swój ekshibicjonizm tu przedstawiony, mogę zebrać w jednej pieśni. Załączam tekst, abyś i Ty, Drogi Czytelniku, mógł się zastanowić, czym dla Ciebie jest Chwalebny Krzyż zmartwychwstałego Pana.

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Chwalebny krzyż

  1. Znam Twoje rozterki, u mnie jest dokładnie tak samo. Formułki nie wchodzą w grę, tylko własnymi słowami. A co do pieśni – zawsze mnie to denerwowało, kiedy tradycyjni katolicy mówili mi, że pieśni oazowe są złe, bo to puste oddziaływanie na emocje. Dla mnie nie tylko, i skoro przybliżają mnie do Boga, to dlaczego mam ich nie słuchać?

    Polubienie

  2. Bliskie jest mi to, co piszesz:) rozskupianie takze;) a pieśni-cóż są takie, że do łez mnie poruszają, więc unikam, bo nie lubię uzewnętrzniac emocji. Ale wersja pobożności zupelnie wyprana z uczuc tez mi nie odpowiada, bo uwazam ze nie da się kochać na zimno. Jeśli mam mieć relację z Jezusem, to przecież nie opartą na pobożnych formulkach…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s