E-chrześcijanin: Iza

Iza,

lat 25lat

Przekorna po katolicku, administratorka Fanpage’a o tej samej nazwie

Jak to się stało, że postanowiłam założyć fanpage Przekorna po katolicku?

Wiesz, odkąd pamiętam miałam ciągoty do tworzenia czegoś dla innych. Jak to piszę, to przypominają mi się czasy, kiedy byłam animatorką w Oazie Braci Mniejszych Kapucynów. Razem jeździliśmy na Oazy z kapucynami. Trzymaliśmy się razem przy tym, co dobre, co miało jakąś wartość. Gubiliśmy się i wracaliśmy, śmialiśmy i płakaliśmy. Do dzisiaj czuję, że to mój drugi dom. Tam, prowadząc spotkania, mówiąc konferencje, świadectwa, czułam, że to jest to, że spalam się dla innych, ale że i oni motywują mnie np. do przeczytania książki, zrobienia czegoś ponad to, co trzeba robić, do starań, by być lepszą, bo jestem dla tych uczestników jakimś wzorem. Z racji wykształcenia i zainteresowań lubię tworzyć, robić w słowach. Studia, które pozwoliły mi wejść w pewnym stopniu w świat sztuki i kultury, wyrobiły we mnie indywidualność. Zaczęłam szukać siebie, wyrabiać swój własny styl, wychodzić przed szereg i te wszystkie doświadczenia pozwoliły mi stworzyć Przekorną po katolicku.

Co kryje się za tą nazwą?  

Przekorna to idąca pod prąd, patrząca ze swojej perspektywy, a nie jak większość. A „po katolicku” to dlatego, że odkąd pamiętam, Kościół jest mi bliski. Moją przekorność staram się przesiewać przez Boże spojrzenie, konsultować ją z Bogiem. Ileż to razy Pan Jezus przekornie wobec opinii tłumu spotykał się z prostytutkami i celnikami? Co zrobił gdy uderzono go w jeden policzek? Szukam w przekorze jakiejś mądrości i dojrzałości. Katolicy powinni być przekorni wobec świata, bo żyją inną perspektywą. Życie tu na ziemi kończy się dla niewierzących kropką, dla nas jest tylko przecinkiem.

I dlatego piszę m.in. o tym, że wapnienie nie jest do końca złe, a nawet od czasu do czasu powinno nas dopaść. I, że wywlekanie na wierzch grzechy księży – gdyby tak inaczej spojrzeć – może nam, katolikom wyjść na dobre. Pamiętam też tekst o niepełnosprawności. Mam wrażenie, że utarło się takie stwierdzenie w Kościele, że musimy słabszym pomagać. I ja bardzo nie lubię takiego podejścia, bo ono nas wynosi ponad innych. Czujemy się wtedy takimi katolikami-herosami. No nie, ja widzę to inaczej. I o tym spojrzeniu jest tekst: „Deal z niepełnosprawnym”.

Czasem, jak słyszę te opinie ludzi spoza kościoła, to aż chce mi się krzyknąć „ale ludzie, to nie tak jak myślicie, stoicie na zewnątrz i oceniacie tynk i cegły”. Wejdźcie do środka, zaangażujcie się, zachwycicie się! Sprowadzamy katolicyzm do tego, czego nam nie wolno, zawężając jednocześnie perspektywę. W zasadzie, sama nie wiem, dlaczego. Może chcemy wszystko zrozumieć. Jasno określić, że to możesz robić, a tego nie. Łatwo jest później to wyegzekwować. Wydaje mi się, że Boża logika nie ma z tym nic wspólnego. Zafiksowaliśmy się na punkcie tych zakazów, daliśmy się zastraszyć.

Jaką postawę chciałabym propagować?

Mam bardzo fajne doświadczenie z warsztatów z promocji w sieci. Na początku zajęć musieliśmy powiedzieć, jakim tematem zajmujemy się w Internecie. Nie spotkałam się z jakąś entuzjastyczną reakcją, ale z czasem zaczęliśmy rozmawiać o Kościele, bo uczestnicy byli ciekawi, jacy ludzie czytają Przekorną, czy są u mnie na fanpage’u tzw. hejterzy. Rozwinęła się bardzo ciekawa wymiana zdań i przysłuchując się jej doszłam do wniosku, że ludzie, którzy tej wiary „nie czują” bardziej potrzebują zrozumienia i akceptacji, która ich otwiera na rozmowę, niż toczenia kolejnych walk na argumenty. Myślę, że gdybym tę osobę zaatakowała, nie dowiedziałabym się, dlaczego jej z kościołem nie po drodze. Bo kontra trochę zamyka, albo wzbudza agresję, a nie o to przecież w tym wszystkim chodzi. Od czasu kiedy ja nabrałam pewności w tym, gdzie jestem i co robię, to wiara jest tak integralną częścią mnie, że nawet w korporacji, w której pracuję, mówię o tym, że byłam na rekolekcjach, czy idę na wspólnotę. Nie zastanawiam się nad ich reakcją, są pewnie różne i tak będzie do końca świata. Myślę, że jeśli mówimy z pasją i zaangażowaniem, to rzadko kto uderzy w nas czymś, co jest przykre. Pasją się zaraża, entuzjazmem przecież też. A nawet jeśli by mi powiedział/ła, że nie chce o tym słuchać, to jeszcze bym podziękowała za szczerość. Jedni się pasjonują żywnością bio, drudzy szaleją na punkcie tańca, inni filmów Marvela. Mamy w siebie rzucać hejtem dlatego, że jesteśmy inni? To trochę bezsensowne, nie uważasz?

Dlatego chcę pisać o Kościele z perspektywy tej, która jest w środku. Dostrzegać to, co dobre i tym się dzielić. Kościół ma naprawdę świetną ofertę na życie, co nie znaczy, że nie wymaga ona konstruktywnej krytyki i ciągłego ulepszania. Trzeba tylko spróbować, żeby przekonać się na własnej skórze.

***

link do fanpage’a Izy: Przekorna po katolicku

opis projektu: www.okiemsary.wordpress.com/2016/09/27/wylowione-z-sieci/

Advertisements

One thought on “E-chrześcijanin: Iza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s