Nie przepraszam

qhblafpy2uu-sergey-zolkin

Nie przepraszam, że w serii #kadryOkiemSary za bardzo bawię się ekspozycją. Nie przepraszam, że jestem monotematyczna w publikowanych zdjęciach na Instagramie. Nie przepraszam, że lubię chodzić w legginsach. Nie przepraszam za bałagan w łazience. Nie przepraszam za czas poświęcony na blogowanie.

Ten tekst sponsoruje wypowiedź jednej z uczestniczek spódnicowej grupy na fejsbuku. Miała babka rację – co zdjęcie, to przeprosiny – a to za bałagan w tle, a to za brak makijażu, a to za poruszanie tematu pobocznego… Skoro już coś publikuję, to powinnam stać z wypiętą piersią, uśmiechem na twarzy i mieć gdzieś okoliczności poboczne, bo to o tę spódnicę chodzi, a nie wnętrze w stylu skandynawskim, rustykalny filtr i pomadkę Klips na ustach.

Zdarzyła mi się raz sytuacja, gdy do naszego domu przyjechała osoba, z którą prócz lajków na Instagramie nie mam żadnego kontaktu. Przez moją głowę przemknęła myśl: „O rety! Zobaczy, że nasze wnętrza nie są takie idealne jak na tych wycinkach, które wrzucam na IG!”.  Niezła pułapka, prawda, Drogi Czytelniku? Nie przepraszam, że w mojej jadalni przybywa zbędnych bibelotów, po podłodze walają się magnesy – literki, które same odpadają z lodówki, a na suszarce wiecznie wisi pranie. Nie przepraszam za coś, co jest naturalne – bibeloty niosą za sobą wspomnienia, pranie gdzieś musi się suszyć, a do magnesów przywykłam.

Przez spódnicową grupę zaczęłam mieć wyrzuty sumienia, że nie myję okien w sukience. Serio. Drogi Czytelniku, o wiele wygodniej karmi mi się dziecko, siedząc na łóżku w legginsach. O wiele mniej lamentuję, gdy dziecku uleje się na byle jaką koszulkę, zamiast na ulubioną kieckę. Więc i za to nie przepraszam.

Jakiś czas temu jedna z Czytelniczek poprosiła mnie o narysowanie portretu jej i jej chłopaka. Zgodziłam się, choć uprzedziłam, że nie zawsze mi wychodzi lub nie zawsze to, co mi się wydaje udane, spodoba się odbiorcy. Wysłałam gotowy rysunek i nie przeprosiłam, że może podobieństwo za małe, że może za mało się postarałam. Narysowałam jak umiałam. Za co przepraszać?

Mogę przepraszać za spóźnianie się, za zapomnienie o urodzinach, za wciąż niewysłany list. Owszem – za to mogę. Jednak nie wolno mi przepraszać za to kim jestem – niewyspaną matką, kurą domową bez makijażu, twórcą treści internetowych bez dochodów. Jeśli zechcę to zmienić, to zmienię to, bo przepraszaniem zamiatam ten stan tylko pod dywan.

Nie przepraszajmy za to, za co nie trzeba przepraszać. Działajmy, jeśli chcemy coś zmienić, ale nie przepraszajmy. Takie przeprosiny można uznać za nieszczere.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Nie przepraszam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s