Żegnaj, październiku!

polecajka

Jak wiecie doskonale, moje życie w październiku zmieniło się nieodwracalnie i… CUDownie za sprawą Małej Księżniczki. Obiecałam Wam, że blog ten nie będzie blogiem parentingowym. Mam w zwyczaju filozofować, więc temat dziecięcia jest nieunikniony, a i dziecinne gadżety od czasu do czasu  się pojawią, bo może ktoś dzieciaty, a ktoś inny wybiera się w gościnę z prezentem do jakiegoś maluszka. Nieuniknione też będą wzmianki o dzieciowych produktach, bo po prostu… i te mnie zachwycają. Nie będzie to jednak ton matkowo-ekspercki, lukrowo-macierzyński czy matczano-buntowniczy. Spokojnie!

[organizacja]

Listy zakupów i rzeczy do zrobienia dotąd były listami spisywanym, ot, na luźnych kartkach lub w przypadkowych zeszytach. Filmik o prowadzeniu Bullet Journal widziałam już ładne kilka lat temu, ale stwierdziłam, że to za dużo zabawy i zbyt wymagające jak dla tak niezorganizowanej istoty jak ja, więc zarzuciłam tę ideę. Obecnie przeżywam zalew miłośników metody pieszczotliwie zwanej „BuJo” w social media, którzy piękną kaligrafią i kolorowymi rysunkami wręcz krzyczą „spróbuj i Ty”. Więc próbuję. Może nie wg sztywnych zasad i wytyczonych standardów, ale próbuję. Do tej zabawy (ekhmmm „organizacji”) świetnie sprawdza się (dobrze znany mi z quasi- pamiętnikarskiej przygody, o której opowiadam TU): MemoBook zakupiony w Świecie Książki za niebotycznie niską sumę 9,99 zł. Kropki są dużym ułatwieniem, a jednocześnie nie narzucają swojej obecności na kartach BuJo, a strony dodatkowo posiadają oznaczenie środków (linii brzeżnych i całej kartki!). Zachęcam i do zakupu MemoBooka, i do zabawy (organizacji) z Bullet Journal.

p1020111

[porządki]

Bardzo długo, a nawet za długo za kosz na pranie służyła mi gumowa miska. Co gorsze… Z racji, że pralka stoi w zabudowie kuchennej, a kuchnia jest połączona z jadalnią, natomiast salonu nie posiadamy, więc gości podejmujemy w tym połączonym pomieszczeniu, wiecznie musiałam zakrywać brudy fartuchem kuchennym. Uciążliwe to, nieestetyczne i (nawet chyba) niegrzeczne. Zmiana nastała wraz z ofertą biedronkową pod nazwą bodajże „Modnie i wygodnie”. Kosz, choć na moje potrzeby ciut maławy, jest uroczy, estetyczny i zakrywający wszystko, czego goście nie powinni mieć przed oczami. Wniosek z tego taki – szukajcie, a będzie Wam dane – nawet niedrogo, nawet w sieciówce.

p1020113

[dodatki]

Trochę zazdroszczę mojej Córce minky’owych pościeli. Tej w gwiazdki, tej w serduszka, a najbardziej tej w pudle w berecikach i pasiastych koszulkach oraz w wieże Eiffla i baloniki! Tak jak nie poszalałam z zakupami w ciąży, tak i teraz nie szaleję, a przede wszystkim stawiam na praktyczność i estetykę zakupowanych przedmiotów. Pościel praktyczna jest, estetyczna jest i… niedroga! A to za sprawą wyprzedaży u Makaszki oraz przyzwoitemu progowi cenowemu Baby World. Co więcej (!), jestem patriotą lokalnym, a obie firmy działają na terenie mojego miasta, więc zakupem wsparłam rodzimy biznes.

p1020109

 [grupa FB]

Swego czasu chodziłam ubrana jak pedagog – hiper wygodnie, potem przyszło schudnięcie i faza na sukienki, spódniczki, ściskanie się paskiem w talii i bieganie po Berlinie na wymianie w bucikach na obcasiku. Następnie przyszedł czas tzw. totalnej hipsterni – obszerne swetry, wzorzyste spódnice, szale. I okazało się, że nie trzeba mieć serca rozdartego modowo – na co dzień przecież można się nosić we flanelowych koszulach, ale za to na wyjścia do teatru, na wernisaż, czy sobotnią Eucharystię można „się odstrzelić”. I tak też robiłam. Teraz na nowo poszukuję (nie tyle, co stylu, ale) elementów garderoby. Niestety przed-ciążowa szafa posiada wiele mankamentów: brak dostępu do karmienia, rozmiar (żadne tam drastyczne zmiany, ale tu 5 cm, tam 3 cm i zamek się już nie dopina), funkcjonalność (znoszenie/wnoszenie wózka na IIp., nie brudząc się błotem z kół i nie gniotąc ubioru, to wyczyn), estetyka (jak to mówi moja Mama: „no, tego to już Ci nie wypada założyć” i rzeczywiście, w niektórych przypadkach ma świętą rację). Dlatego grupy @Damy w sukienkach, damy w spódnicach  lub @Projekt 365 dni #wspódnicy, gdzie dziewczęta inspirują się nawzajem, prezentując swoje #oodt, nie tylko motywują mnie do zadbania o siebie w czasie połogu i nieciekawego życia towarzyskiego, ale podrzucają gotowe rozwiązania, marki lub adresy sklepów internetowych. Co do ostatniej opcji, to spodziewajcie się „ulubieńca” w listopadzie.

picmonkey-collage

Źródło tu: klik, klik

[fotografia]

Posądźcie mnie o nepotyzm, bo z autorką zdjęć poznałam się osobiście, a via Messenger wymieniamy się wiadomościami niemalże codziennie… Jednak ja serio, podziwiam jej styl, plenery i kadry, które wybiera. Oglądam różne portfolia, różnych artystów różnych dziedzin sztuki. W październiku padło na Agatę i jej sesje realizowane w ramach zorganizowanego na jej fp konkursu. Z resztą, zajrzyjcie sami, oceńcie sami, a może też… skorzystajcie z jej oferty, bo od tych fotografii wręcz bije ciepło, miłość i magiczna aura zatrzymanej chwili.

mzf_7882

Źródło tu: klik

A Was, co urzekło w październiku? Zainspirujcie mnie!

Advertisements

3 thoughts on “Żegnaj, październiku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s