E-chrześcijanin: Dawid

14975727_10205717458774740_629516833_o

[Fot: Najwspanialsza kawa w Gruzji, po dwóch tygodniach w namiotach.]

Nieco na wejściu.

Chciałem rozpocząć ten gościnny tekst w sposób bardzo poważny. W planach miałem napisać dojrzałą notę, rozpoczętą intrygującą tezą, rozwiniętą w oparciu o zaskakujące, acz wszystkim znane fragmenty z Pisma Świętego, zakończoną praktyczną radą z autopsji. Wpis wyglądać miał, jakby pisał go świadomy siebie i swojej duchowości dorosły mężczyzna, planujący rychłe zakończenie studiów, pełnowymiarową pracę, zakładający rodzinę. Ten gość miał być przykładem, że w tym wieku da się być dorosłym. Miał.

Prawda jest niestety bardzo różna od założeń. Po pierwsze, nie jestem dobry w pisaniu. Mój własny blog świeci pustkami do tego stopnia, że najbliżsi znajomi upominają się po wpisy po raz wtóry. Noty aż roją się od błędów różnej maści, począwszy od ortograficznych, na składniowych skończywszy. Pełne ideałów założenia o regularności wpisów (czy to na blogu, czy na FP) spełzły na niczym. (W dużej mierze winny jest nieregularny tryb życia i natłok obowiązków.)

Po drugie, nie jestem bynajmniej dojrzały, odpowiedzialny i świadomy własnej chrześcijańskiej duchowości. Marzenia o stabilizacji duchowej podczas studiów okazały się mrzonką, Odpowiedzi na zadawane pytania w prawdzie otrzymałem, lecz pojawiły się nowe. Mnóstwo nowych pytań.

Po trzecie, łatwo wypadam z gry. Często, pod wpływem szybkiego trybu życia, nie chce mi się zawalczyć o siebie i swoje życie wieczne, nie wspominając już o bliskich.

Blog miał być swego rodzaju zadaniem, które narzuciłem samemu sobie. Regularność wpisów skutkować miała częstszym dbaniem o sferę duchową. Zadziało się niestety inaczej, a moje życie duchowe „leci na łeb, na szyję”. Gotów byłem napisać Ani, że nie dam rady, gdyż rzuciłem się na zbyt głęboką wodę, zgłaszając się do tego wpisu.

Siadłem więc i zacząłem się zastanawiać, co ten nasz Pan Bóg sobie myśli, że to wszystko jakoś tak połączył. Co On tam miał na myśli, że ja siedzę i główkuję nad treścią posta. Zaczęło się dość nieoczekiwanie, bo od wyszukiwarki (tak wiem, brzmi jak szukanie odpowiedzi na sprawdzian w gimnazjum). Z racji, że najpierw powinien pojawić się cytat na ładnej grafice, zacząłem owego szukać. Powiem szczerze, że na przypadkowej stronie pełnej cytatów dotyczących chrześcijaństwa, bardzo często pojawiali się Nietzsche i Hitler. Wśród tych raczej niepochlebnych, natrafiłem na zdanie Ojca Świętego Jana Pawła II „Dla chrześcijanina sytuacja nigdy nie jest beznadziejna”

No, i zdałem sobie sprawę, że w zasadzie to jednak dobrze się stało. Ja się tak naprawdę do tego nadaję, bo to właśnie tacy są chrześcijanie: niepoukładani, często z dozą niepewności dotyczącej swojej osoby, czy z grzechami na barkach. Ale to właśnie jest bardzo ludzkie. Bo to przecież dobrze wiemy, że sami siebie nie jesteśmy w stanie ani uświęcić, ani naprawić, ani ulepszyć, a już na pewno nie zbawić. Tylko z Bogiem jesteśmy pełni.

Jak być e-chrześcijaninem?

Wbrew pozorom, dość prosto. Chrześcijański bloger różni się od pozostałych tym, że nie zależy mu na ogromie obserwujących, lecz na owocu, jaki przyniesie wpis. Bloger chrześcijański cieszy się o stokroć bardziej z jednego obserwującego, którego życie Chrystus zmieni, niż z setek, czy tysięcy nieznajomych, komentujących zdjęcia na portalach społecznościowych.

A żeby to Chrystus był w każdym słowie na twojej stronie, żeby to On zmieniał serce, przy każdej sekundzie spędzonej na twojej stronie, musisz być szczery. Do bólu szczery i prawdziwy.

„Niech wasza mowa będzie: <<Tak- tak, nie- nie>>. A co ponadto idzie, z zepsucia jest” (Mt 5, 37) Białe jest białe, a czarne jest czarne. A miłosierdzie jest miłosierdziem.

A żeby tak było, musisz chcieć żyć Ewangelią. Bez Ewangelii cały plan spełznie na niczym. Albo zaniechasz internetowej działalności (co w perspektywie drugiej opcji jest chyba lepsze), albo zaczniesz działać na swoją sławę. A tego wolelibyśmy uniknąć.

Podsumowanie? Możesz być naprawdę słaby, grzeszny, wątły duchowo. Możesz nie radzić sobie z trudami, jakie właśnie przeżywasz. Ale jeśli jesteś z Prawdy, masz tę moc, która poruszy niejedno serce.

(No i tak to jakoś wyszło, że zacząłem w sumie od tej tezy, przeszedłem przez Pismo Święte i na autopsji skończyłem. Panie Boże… niezły jesteś!)

***

link do bloga Dawida: www.aglomeracja-chrzescijanska.blogspot.com

opis projektu: www.okiemsary.wordpress.com/2016/09/27/wylowione-z-sieci/

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s