E-chrześcijanin: Gabrysia

gabriela-ogrodnik

Fot. Autoportret

Cześć, jestem Gaba i jak moi znajomi twierdzą, że chociaż jestem Ogrodnikiem, to nie powinnam aż tak przesadzać.

Ukończyłam w tym roku studia magisterskie na kierunku zarządzanie i inżynieria produkcji i dotarłam do wieku, gdy zniżka studencka na PKP już nie obowiązuje.

Jestem szczęśliwie zakochana! I tak bardzo mówię „TAK”!

Można powiedzieć, że jestem blogerem, chociaż ostatnio wpisy są bardziej gościnne i wiszą w mojej głowie niż zostają przelane do wirtualnej przestrzeni. Zasadniczo plan był prosty – miało być o słowie.
O słowie, które uderza, przemienia, wchodzi do serca i chce iść dalej, do innych.

Tak właśnie piszę o sprawach, które nawiązują się w relacjach, rozmowach takiej naszej prostej codzienności, ale również piszę o moim Bogu. O relacji z Nim i Jego słowie, zwykle czytań z liturgii dnia lub słowie, które kiedyś uderzyło. Jak i również o miłości, którą obdarzył świętych. Najlepszych Patronów naszych na ludzkich drogach.

Są to słowa, które trafiają do mnie i mam nadzieję, że do Was też.

To ta Relacja, która nie jest pusta, ale napełnia. Napełnia mnie Miłością i pokojem do osób, z którymi mieszkam, pracuję, przebywam.

To nauka bycia w pełni dla bliźnich. To chcę przelewać u siebie na blogu, ale również pokazywać sobą w codzienności życia. To właśnie łączy bardzo się z byciem chrześcijaninem. Ale kto to?

Jako osoba, która mówi – jestem chrześcijaninem, to mogę powiedzieć tak – jestem osobą, która na nowo narodziła się w wierze, zaufała Bogu (niezmiennie uczę się tego zaufania) oraz pragnę dobra i pokoju dla wszystkich. Prostota, ot to być chrześcijaninem. Nie ważna jest Twoja religia, ale ważne to, co masz w serduchu i czym tak naprawdę się kierujesz.

Ja mówię, że kieruję się sercem, bo tam dokonują się najważniejsze wybory i później tylko powoli dopuszczam je do głowy, a we wszystkim gadam z Bogiem.

Moim Tatą, który pomaga i wskazuje drogę. Nie koniecznie prostą, ale czy ktoś powiedział, że w życiu będzie prosto? Jeśli zmierzamy na sam szczyt góry, nie możemy poddać się w połowie drogi, bo piękne widoki są na samym szczycie. Tak samo jest z wiarą. Jeśli pragniesz zbawienia, to w połowie życia nie warto się poddawać.

Warto żyć na maksa, warto wierzyć!

Tak naprawdę takie bycie w sieci już trochę trwa u mnie. Nie umiem oddzielić przestrzeni życia w codzienności i życia w internecie zmieniając swoją postawę lub wiarę. To nie tylko aktualne prowadzenie bloga, ale wcześniejsze ćwiczenie się w fotografii, grafice. To wszystko, co mogło rozwijać dobre rzeczy we mnie. To właśnie takie życie wiarą i jej rozwijanie trwa ciągle i mam nadzieję, że będzie trwać. Tutaj są możliwości. Portale społecznościowe, fora, blogi innych, strony. Wszystko zasypuje nas wszelkiej maści tematami, ale również temat wiary nie jest tam obcy. Popadam czasem w dyskusje na blogach, na grupach – ważne sprawy.

Pomaga to otwierać oczy. Pokazuje inny punkt widzenia, a dodatkowo ćwiczy cierpliwość i pokorę, gdy ktoś ma inne zdanie.

To dobre miejsce gdzie mogę się wykazać, że nie jestem letnim chrześcijaninem, a po prostu zimnym lub gorącym. To miejsca, gdzie Duch Święty potrafi powiać ze Swoją Mocą!

Daję się prowadzić i mogę naprawdę pokazać, że jestem człowiekiem wiary. Nie tylko od święta, ale w codzienności. Pokazać, że wiara nie jest pustym słowem.

Czasem to zwykły uśmiech, ale w tym uśmiechu może jest wpisana Twoja misja, Twoje powołanie? Bycie chrześcijaninem to codzienność. To nie tylko bycie nim wśród ludzi, przebywając z nimi, ale również w momencie, gdy zasiadamy przed szklanym ekranem, gdy nikt nie widzi naszej twarzy i można wszystko. Nikt nie widzi emocji, a może tylko się tak wydaje?

Tak naprawdę dopiero wtedy możemy ujawnić swoje drugie „ja” i być człowiekiem wiary i świadczyć? Każde miejsce do ewangelizacji jest dobre.

Internet daje nam dodatkową przestrzeń do tego by się ujawniać – to coś jeszcze, że wiara to
nie czytanie nabożeństw książeczki lub odmawianie modlitw powszechnych, ale szczerość i słowa pełne miłości, pełne zapału do życia. To pójście o krok dalej. Pokazanie, że można trwać i uczyć się tego.
Łapać chwile ulotne, chwile dobre.

Bądźmy chrześcijanami, którzy powiedzą za jednym z moich ulubionych świętych:

Słowa pełne żaru to:
cierpieć, milczeć, modlić się, kochać,
dać się ukrzyżować i adorować.
Światło i pokój serca.” św. Alojzy Orione

Trwaj i ucz się trwania w Miłości Najlepszego Taty.
Powodzenia.

Za Oriońskim zawołaniem:Deo Gratias!

***

link do bloga Gabrysi: www.jednoslowoamozedwa.blogspot.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s