E-chrześcijanin: Magdalena

Fot. Archiwum rodzinne

Ja – kobieta, matka trójki dzieci, żona, córka, synowa… Tyle funkcji jedna osoba 🙂 Czy nie za dużo na głowie? Nie. Najważniejsze w moim życiu to… wypełnić wolę Bożą. Kto wie może jeszcze jakaś funkcja wpadnie w ręce – matka trojaczków albo pracownik charytatywny albo autor książki… Cóż – Bóg wie lepiej, co ze mną zrobić, ja idę za natchnieniem.

Moje życie katolika nie było takie piękne jak się wydaje niektórym teraz – prowadzę dwa fanpage, mam rodzinę, dom… Teoretycznie sielanka, ale nie było tak…

Nie pochodzę z wierzącej rodziny. Tzn. chyba w coś wierzyli skoro mnie doprowadzono do sakramentów – chrzest, komunia, bierzmowanie… Ale rodzice nie chodzili do Kościoła – od święta się zdarzyło, ale jaki to sens…. Chociaż kto wie – może nawet „te święta” jakoś wpłynęły na moją wiarę. Wiarę pokazywały mi bardziej jednak moje babcie – uczyły modlitw, prowadzały do kościoła, gdy byłam pod ich opieką. Czasem mnie to denerwowało, bo jako dziecko nie rozumiałam wielu spraw.

Pierwszy zwrot wiary nastąpił po śmierci jednej z babć. Zaczęłam się modlić sama zamknięta w pokoju jako 14-letnie dziecko. Od tej pory byłam wierzącym – niepraktykującym katolikiem. Mój życiorys to wiele zakrętów, upadków, ran… Ale było – minęło, a Jezus przyszedł dwa lata temu do mojego serca jako żywy Bóg i powiedział „pójdź za mną”. Nie miałam nic do stracenia, więc wstałam i poszłam.

Ale jak to się stało? Zaczęło się od różańca w parafii w październiku i informacji od naszej 7-letniej córki „mamo, szatan mnie straszył przez 7 lat i dlatego nie mogłam spać”.

Z jednej strony szok, z drugiej czerwona lampka szukania pomocy.

W niedługim czasie trafiliśmy w necie na kazania ks. Glasa, później na link do wspólnoty Mamre i pojechaliśmy 200 km na Mszę o uzdrowienie. Po ludzku – szaleństwo – rodzice z dwójką dzieci na Mszę 200 km, a całe spotkanie trwa około 6 godzin. Po tej pierwszej Mszy Jezus powiedział „ktokolwiek zaprze się mnie przed ludźmi, tego ja zaprę się przed moim Ojcem”. Więc poszliśmy za Jezusem dalej. Oboje zapragnęliśmy jeździć na te spotkania co miesiąc i tak już 2 lata, a w międzyczasie Pan Bóg dał nam trzecie dziecko.

Nie wyobrażałam sobie nigdy wcześniej, że Bóg jest tak żywy, tak obecny, a Ewangelia tak prawdziwa. Nigdy wcześniej nie spotkałam nikogo, kto by mi powiedział czym jest na prawdę grzech, czym zagrożenia duchowe, czym życie Ewangelią. Nie spotkałam nikogo, kto by był żywym świadkiem Jezusa. Więc Pan powiedział:

Psalm 68,6: „Ojcem sierot i sędzią wdów Jest Bóg w swym świętym przybytku.”

Psalm 103,6: „Pan wymierza sprawiedliwość I przywraca prawo wszystkim uciśnionym.”

Psalm 140,13: „Wiem, że Pan ujmie się za biednym, Że ubogim wymierzy sprawiedliwość.”

No, i poczułam, że moje słabości wziął Jezus na siebie, a od tej pory zaczyna się nowe życie. Maryja jest najlepszą z Matek – bierze swe dzieci i prowadzi do Jezusa. Co za cuda.

Nasze życie Jezus przemeblował od razu o 180 stopni. Uwolnił od zniewoleń, pokazał czym jest grzech, wskazał drogę przez odpowiednie osoby, rekolekcje, konferencje i Msze.

Teraz, mając 32 lata, mogę powiedzieć, że moje życie zaczęło się 2 lata temu. Data moich narodzin nie jest w 1984 r., ale w 2014 r. Oczywiście nie byłabym tym, kim jestem, gdybym nie przeżyła tych 30 lat w ciemności, gdybym nie spotkała ludzi, którzy często byli kulą u nogi, ale byli też tacy, którzy kochali – choć było ich mniej. Dopiero Jezus, ujmując się za mną – sierotą, pokazał prawdziwe życie: „Jam jest Droga, Prawda i Życie”.

Ponieważ od jakichś 10 lat jestem człowiekiem internetowym, z racji siedzenia w domu i wychowywania dzieci to Internet był najlepszym łącznikiem mnie ze światem, Jezus właśnie ten Internet wykorzystał do formowania mnie jako katolika. Pierwszy rok po nawróceniu to było słuchanie rekolekcji i konferencji po 5 godzin dziennie. Wcześniej nie miałam pojęcia, że takie treści w są necie! Więc wykorzystał także i mnie Pan Bóg w dziele ewangelizacji i dobie Internetu do swojego dzieła.

Przed nawróceniem prowadziłam stronę „Życie jest jedno” i była to strona propagująca zdrowe odżywianie, sport, przepisy kulinarne…

Po spotkaniu Jezusa już nie potrafiłam pisać o tym wszystkim, co wcześniej. Zakochałam się w Ewangelii, w Jezusie i Jego nauce i chciałam od tej pory ogłosić całemu światu jak dobry jest Pan!

Myślę, że nie ustanę w tym, co robię, chyba, że braknie mi czasu, albo Pan Jezus powie ‚dosyć – teraz zrób coś innego’. Uważam, że w dzisiejszym pogubionym świecie, gdzie tylu młodych ludzi jest zniewolonych Internetem to świetny sposób na treści religijne, na swoje świadectwo, na pokazanie żywej Ewangelii i żywego Boga. Wiadomo, kto nie chce – nie przyjmie dobrej wiadomości, że Bóg żyje.

Moja działalność internetowa ma służyć Ewangelizacji. Chciałabym, aby jak najwięcej ludzi spotkało żywego Boga w swoim życiu. Aby każdy usłyszał dobrą nowinę i by mógł nią żyć. Niestety, często tę dobrą nowinę przytłacza tak wiele obowiązków, że trudno do wielu dotrzeć, a Internet to dobre źródło by dotrzeć wszędzie. Pragnę przez świadectwo, rozważanie Pisma Świętego i inne możliwe formy opowiadać o Bogu, swojej relacji z Nim i swoim życiu.

Zdarza się, że bycie chrześcijaninem w dzisiejszym świecie nie jest łatwe. Chrześcijanie są prześladowani, niestety przez chrześcijan najczęściej, ale przecież Jezus przed tym ostrzega w Piśmie Świętym. Ale mówi też „Nie lękajcie się tego, który może zabić ciało, ale duszę”, więc głowa do góry i do Ewangelizacji.

W sieci to też nie łatwe zadanie świadczyć… W świecie hejtu i nienawiści, gdzie ludzie czują się bezkarni, anonimowi, każdy myśli, że może obrażać i bluźnić. Jednak nie warto się zrażać, przecież Bóg jest silniejszy od wszystkiego. Dla mnie ważniejszy jest jeden nawrócony, niż stu niezadowolonych z mojej działalności.

Dzięki działaniu w sieci poznałam wielu ludzi, miałam przyjemność spotkać się w cztery oczy, rozmawiać przez telefon i głosić Chrystusa. Jest to niezwykłe dla mnie dzisiaj, że w ogóle można mieć taką wiedzę teologiczną, tak wiele wiedzieć o Bogu i Ewangelii. Kiedyś myślałam, że tylko księża mogą coś takiego robić. Jak widać niewiedza szkodzi…

Zastanawiałam się nieraz, dlaczego ludzie nie rozmawiają o Bogu na co dzień. Przecież obracamy się na ogół w kręgach ludzi ochrzczonych, czyli katolików. Ale niestety prawda jest taka, że nie ma w tych ludziach Ducha Świętego. Wszystko się tak zlaicyzowało, że nawet się czasem słyszy ‚nie rozmawiajmy o Bogu’. Dlatego uważam, że bez Internetu nie da się dotrzeć do wielu serc. A o Bogu można rozmawiać wtedy, kiedy się Go pokocha, a żeby Go pokochać trzeba Go spotkać i poznać.

Jesteśmy właśnie tym, co kochamy. Ja chcę kochać Boga jeszcze bardziej i zrobić wszystko, by każdy Go spotkał.

Zdaję sobie także sprawę z tego, że otrzymałam wielki dar, ale też wielki krzyż. Dar – mam na myśli wiedzę i siłę do tego, co robię. Krzyż – obciążenie tym, że nie każdy chce za Jezusem pójść, nie każdy chce się nawrócić, przemienić swoje życie, a to naprawdę boli, kiedy wiem co ci ludzie tracą…

Wszystko, co potrafię, jest niewątpliwie łaską. Sama z siebie nic bym nie uczyniła. Chcę być ogniwem w dziele zbawienia według woli Boga.

Strony, które prowadzę „Życie jest jedno” i „Jezus mój Pan” są oddane woli Bożej. Chcę dotrzeć do każdego w taki sposób, jakiego pragnie Bóg. Każdego dnia proszę Pana, bym wszystko, co robię, było na chwałę Boga. Nic nie chcę czynić od siebie.

Wszystko, co robię otaczam modlitwą, a wierzę, że każda modlitwa czystego serca jest wysłuchana.

Pan Jezus jest wspaniałym przyjacielem, bratem, towarzyszem każdego dnia. Pragnę, by Jego miłość poznał każdy człowiek.

Chrześcijanin powinien być człowiekiem odważnym, ale bez Ducha Świętego nie ma odwagi. Ten nasz wspaniały świat został strasznie skażony przez zło. Wszystko odwrócone do góry nogami – i miłość, i przyjaźń, i rodzina, i macierzyństwo, i seks, i Bóg… A to wszystko z Bogiem jest takie piękne, takie nowe, takie radosne. Szkoda stracić tak wiele z życia przez grzech. Uważam, że trzeba i o grzechu mówić jak najwięcej, bo często nie jesteśmy świadomi w jakim bagnie żyjemy. Sama właśnie to przeszłam, żyjąc wiele lat w grzechach, o których nie widziałam. Dlatego moja działalność zwraca też dużą uwagę na zagrożenia duchowe, na grzechy, na poranienia w rodzinie.

Moja rola w duchowości jest także związana z powołaniem do jakiego zostałam stworzona i pociągnięta, czyli do obrony rodziny. Dla mnie – żony i matki – rodzina to najważniejsza komórka dzisiejszego świata i trzeba jej bronić przez skażeniem grzechem. Nie jest to dobrze odbierane. Bywa, że pojawia się bunt wśród znajomych czy rodziny, bo tak łatwo i przyjemnie dzisiaj się żyje w grzechu. Rozwiązłość i nieczystość są upiorami teraźniejszych czasów. Potrzeba wiele modlitwy i odwagi do zmiany tego stanu świata. Mam nadzieję, że wszystko co robię objawi się Bożą Chwałą.

***

link do bloga Magdaleny:  www.mbrzoska.blogspot.com

opis projektu: www.okiemsary.wordpress.com/2016/09/27/wylowione-z-sieci/

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s