Wyłowione z sieci

projektNa poprzednim blogu strzałem w dziesiątkę okazał się Projekt: KOBIETA. Cieszyły mnie interakcje czytelników z autorkami gościnnymi, które nawet własnym znajomym dawały się poznać na nowo – właśnie z kobiecej perspektywy. Dziś chcę zaprosić Ciebie, Drogi Czytelniku, do śledzenia Projektu: E-chrześcijanin, który idealnie wpasowuje się w „Sturm und Drang Periode” obecny w polskiej blogsferze i mediach społecznościowych.

Co zabawne – początek projektu zbiegł się zupełnie przypadkowo z ową burzą rozpętaną w cyberprzestrzeni dot. „kato-reżimu”, „kato-fundamentalizmu”, „narzucania wyborów przez panów w sukienkach”, „tworzenia państwa wyznaniowego” itd. Czasem się wściekam, czasem się śmieję, czasem coś odlubię, czasem skomentuję… Trudno jest być osobą wyznającą określone wartości i światopogląd w sieci, gdzie dyskutować można o wiele śmielej niż twarzą w twarz. Pamiętacie mój tekst, w którym wspominałam napotkaną w poczekalni mamę dziecka in-vitro i jego zamrożonego rodzeństwa? Jej nie powiedziałam nic. Nabrałam powietrza w poliki, zagryzłam wargi i krzyczałam w środku. Gdyby tę samą wypowiedź sformułowała w sieci, skłonna bym była zabrać głos. Więc cóż się dziwić tym, którzy tak zacięcie wojują hipertekstem w komentarzach? Cyberdystans daje poczucie komfortu. Nie dziwię się więc zupełnie. Tworzę sobie własny kawałek cyberprzestrzeni, gdzie się wybebeszam (ładniej mówiąc – gdzie daję świadectwo).

Śledzę też, o czym piszą mi podobni, a jednak zupełnie ode mnie różni, blogerzy. Zaglądam do ich kątów w cyberświecie, poznaję ich historie, czytam ich świadectwa, umacniam się. Przecież nikt z nas nie jest samotną wyspą i nikt z nas nie jest odosobniony w swoistym postrzeganiu świata. I okej – w świecie realnym także mogę spotkać moich braci i siostry chrześcijan – pójdę do kościoła, na jakiś koncert uwielbienia, pojadę na rekolekcje. Ale niech każdy z nas stanie w prawdzie – ilu jest tych, którzy głośno i bez obaw potrafią się dzielić tym, co tak łatwo wychodzi im spod palców na klawiaturze? Albo – ile więcej osób, z ilu więcej zakątków Polski mogę spotkać na fanpejdżach czy we vlogach? To, co robią (lub też – to, co robimy) jest swoistego rodzaju misją, powołaniem, formą nowej ewangelizacji.

Radość sprawia mi zwłaszcza szeroki przekrój treści – od Echa Słowa w kontekście konkretnej Ewangelii, poprzez zachętę do czytania Pisma Świętego, dzielenie się talentami (kulinarnymi, artystycznymi), porady dot. wychowania dzieci, świadomego rodzicielstwa, czy nawet modę.

Kim jest chrześcijanin w sieci? Skąd jego misja? Jakie są jego cele? Jaki ogląd na to, co robi? Dowiecie się właśnie, dzięki Projektowi E-chrześcijanin. Nie wiem, czy będzie to chrześcijaństwo oblane lukrem i w kolorowym papierku, czy będzie charyzmatycznie uduchowione, czy będzie to duchowa walka, zmaganie się ze samym sobą. Autentycznie nie wiem. Przecież, o ile na chrześcijaństwo składa się wiele elementów kultu, kwestii moralnych itd., o tyle na kulturę chrześcijańską składa się to, co tworzą sami ludzie. A ludzie są różni. Z zaciekawieniem więc czekam na rozwój wydarzeń i każdy kolejny wpis. I do tego zaciekawienia zachęcam Ciebie, Drogi Czytelniku. Ty i ja również znacznie się różnimy. Chciejmy poznać to bogactwo chrześcijan w sieci i to, co rozumieją oni przez bycie chrześcijaninem w ogóle.

Zapraszam w każdą niedzielę

(aż do odwołania!).

Reklamy

37 uwag do wpisu “Wyłowione z sieci

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s