Sprawy łóżkowe

13586829673_1e1c558164_bPodobno istnieje zagrożenie związane z oglądaniem przez nastolatki komedii romantycznych. Pokazują one rzeczywistość do momentu „zejścia się na stałe” bohaterów i moment ten stanowi „happy end”. Tak jakby życie kończyło się na przeciągłym pocałunku po dramatycznych perypetiach lub weselnym pierwszym tańcu po czasie rozstania i powrotu.

Melania i Michał śpiewają świetną, miłosną piosenkę, której treść odkłamuje schemat komedii romantycznej: „Początkiem dla nas ten ślubny happy end”. Bo o tym jak jest w małżeństwie opowiadają chyba wyłącznie melodramaty i jedna jedyna pozycja komediowa „Shall we dance” (2004). Łatwiej znaleźć film o perypetiach rodziny, zwłaszcza wielodzietnej, niż o małżeństwie samym w sobie. Wiem, Drogi Czytelniku, ciśnie Ci się na usta cała gama filmów chrześcijańskich np. „Fireproof” (2008) czy „Curageous” (2011). Wybacz mi, ale nie wezmę tych dzieł pod uwagę, bo jak na mój (nawet kato) gust, są zbyt przesłodzone. Rzeczywistość jest szara jak te poduszki ze zdjęcia. A ja kocham wszelkie odcienie szarości.

Sama jako nastolatka dałam się złapać w tę pułapkę hollywoodzkiego kreowania rzeczywistości. Najbardziej wryły mi się w pamięć te filmowe sceny, kiedy to o poranku kobieta się budzi i ma poczucie takiej wielkiej wyjątkowości chwili. W takt melancholijnego podkładu muzycznego przygląda się twarzy ukochanego i chłonie ten czas, jakby był pierwszym, a zarazem ostatnim w jej życiu. Potem wstaje i (jakie to hiper romantyczne) nakłada na siebie jego koszulę, zaczyna się krzątać w jego kuchni i czeka aż zaskoczy ją, przychodząc dyskretnie, obejmując od tyłu i całując w szyję. Potem następuje ten ciąg nieszczęśliwych wypadków, pogodzenie się i happy end. Koniec.

Dlaczego dałam się złapać w tę pułapkę? Bo uważałam to za kwintesencję romantyczności. Mogę sobie wybaczyć. Miałam niespełna 15 lat i telepapka była bogato nasycona w takie obrazki. Dziś odkrywam tę moją szarą codzienność z przyspieszonym biciem serca. Bo zdawać by się mogło, że poranki przy jednym i tym samym mężu (dopiero) od kilku miesięcy to nuda i rutyna. Dzwoni budzik, wstajesz, myjesz się, jesz śniadanie… I tak co dnia.

Dziś obudziłam się pierwsza i już chciałam wystartować w dzień, ale właśnie galop myśli powyżej spisanych zatrzymał mnie na brzegu łóżka, kiedy tak patrzyłam na pogrążonego we śnie Małżonka. Zaczęłam błogosławić Pana Boga za to, że przez ofiarowanie mi daru małżeństwa, ofiarował mi także wyjątkowość (i pewność) każdego dnia. Te w filmach są ulotne – dziś ten facet, jutro inny, dziś u niego, jutro u mnie – wielkie kłamstwo nazywane „romantyczność”, „miłość”, „szczęście”. Czyż nie jest błogosławieństwem budzić się co rano obok tej samej (ukochanej!) osoby? Czyż nie jest błogosławieństwem to poczucie „Znam go/ją.”, „Wiem, że mnie kocha.”, „Wiem, że jutro otworzę rano oczy i nadal będzie przy mnie.”? Czy to nie jest prawdziwym romantyzmem? Prawdziwą miłością? Prawdziwym szczęściem?

Nie siedzę z kotem w pustym mieszkaniu jak bohaterki komedii romantycznych i nie czekam na telefon od niego po wspólnej upojnej nocy i leniwym śniadaniu. Nie obgryzam paznokci z myślą, czy byłam dla towarzysza mojej nocy jedynie przelotnym romansem, czy może czuje do mnie coś więcej i jeszcze się spotkamy. Nie pluję sobie w brodę, że kolejny raz mi nie wyszło, a przecież zdążyłam się (znów) zakochać.

Siedzę w pustym naszym mieszkaniu i czekam na telefon od mojego Małżonka, czy skończył już spotkanie. Nasłuchuję pralki czy skończyła pranie. Zaraz wstanę i nastawię w naszej kuchni wodę na herbatę od drugiego śniadania. Rozwieszę pranie i będę błogosławić Pana za moją szarą (wyjątkową) rzeczywistość. Za to, że pozwolił mi zakochać się po raz kolejny. Po raz kolejny w tym samym mężczyźnie. Mężczyźnie, który ślubował mi, że nie opuści mnie aż do śmierci.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Sprawy łóżkowe

  1. Ech to jest tak, że człowiekowi nie dogodzisz; jest sam, albo w różnych, wiadomo, że przelotnych związkach , to marzy o stabilizacji. Jak go już ona, ta rutyna upragniona dopada, to chciałby czegoś szalonego, nieprzewidywalnego, naznaczonego pewną niepewnością.
    Fajnie byłoby mieć wszystko naraz, no ale niestety: wóz albo przewóz.
    Ale zawsze można sobie odpowiedzieć na pytanie, po co człowiek się wiąże z drugim człowiekiem. Jeśli nie wymagamy nie wiadomo czego, a zaakceptujemy fakt, że ludzie od zawsze wiązali się ze sobą po to, żeby im było w zyciu po prostu łatwiej, z powodów bardzo przyziemnych, to będzie im też łatwiej w tym związku 🙂 A każde nadprogramowe szaleństwo w ramach związku potraktują jak fajny bonus, a nie jak coś, z czego powinien się składać cały związek każdego dnia, każdej minuty.,

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wiesz… Ja robię wow z podania mi przez Męża szklanki, wyniesienia śmieci… On robi wow ze zrobionego prania czy obiadu. Jeszcze nam się chce zamieniać rutynę w coś, za co należy być wdzięcznym 🙂 Nam taka postawa bardzo ułatwia życie i jest kombo: praktycznością i fajerwerkami w jednym!

      Polubione przez 1 osoba

  2. Bardzo fajne spojrzenie 🙂

    Faktycznie, ta podstawa wierności daje poczucie bezpieczeństwa. Pytanie, które często zadaję osobom, które kwestionują wierność lub sens małżeństwa „na całe życie” to: jak kobieta ma zdecydować się na dziecko, gdy wie, że partner może w każdej chwili odejść? Tylko wierność pozwoli coś zbudować.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Można się zdecydować na wszystko i bez ślubu, o ile ma się przy sobie mężczyznę, który jest odpowiedni. Ja mam takiego od ponad siedmiu lat. Jest cudownym mężczyzną, z którym jestem bardziej szczera i szczesliwsza niż większość moich znajomych w malzenstwach od kilku lat. Nie mówię, że małżeństwo jest złe. Jeżeli się ktoś an nie decyduje bo tego pragnie to jest zapewne pieknym przeżyciem. Mówię tylko tyle, że wszystko zależy od człowieka z którym się buduje życie, wspólną przyszłość, a nie przysięga złożona przed kapłanem lub urzędnikiem. Tę można złamać, a człowieka, o ile jest odpowiedni, trudniej. Chociaż, jedno drugiego nie wyklucza.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s