Obecność i świętowanie

randkowanieW poprzednim tekście wymieniałam Wam, czym zaskoczył mnie czerwiec. Kto śledzi mój (jakby nie patrzeć – prywatny) Instagram, ten miał okazję zauważyć, że w ubiegłym miesiącu i początkiem tego wraz z Małżonkiem często (jak to się mawia) bywaliśmy na mieście. Poskromiłam swojego wewnętrznego sknerusa i dałam się namówić na kilka randek. Tym bardziej, że były ku temu okazje – Dzień Ojca, półrocznica ślubu, rocznica zaręczyn… I wiecie co? Zauważam, że takie randkowanie jest bardzo potrzebne! Jest uzdrawiające!

Jak wspomniałam – jestem sknerusem: kalkuluję, odkładam na kupkę, priorytetyzuję wydatki, a większość przyjemności zmiatam pod dywan z myślą, że kiedyś będzie mnie na to stać. Na szczęście Pan Bóg obdarował mnie Mężem, który wyciąga mnie z takiego myślenia i zabiera na randki. Oczywiście, że codzienne, wspólne śniadanie jest dla mnie wielkim świętem – kiedy mogę ładnie udekorować kanapki, przyrządzić coś na ciepło i podać herbatę w naszych ulubionych kubkach. Nie znudził mi się jeszcze ten rytuał. Ba! Sprawia mi wiele radości.

Uczę się jednak zrozumienia dla potrzeb Męża. Przesiaduje bidula całe dni w pracy, niemalże co tydzień pokonuje 1000 km, jeżdżąc na zlecenia, a gdy ma już chwilę na pobyt w domu to albo jest przeze mnie zaganiany do sprzątania, albo spędza czas w swoim biurze. Nic dziwnego, że w jego życiu (bardziej niż w moim) jest potrzeba świętowania, oderwania od szarzyzny codzienności, wyjścia z mieszkania, w którym można zostawić niepozmywane naczynia, niezaścielone łóżko i dać się ugościć w knajpce, na miejskiej plaży czy w lodziarni. To wyjście z domu stanowi pewien reset, oderwanie od obowiązków.

O ile mi osobiście doza (artystycznego) nieporządku nie przeszkadza, o tyle rzeczywiście „na mieście” mogę trzeźwiej myśleć – o tym, co trzeba zaplanować, czym chcę się podzielić lub po prostu milczę w obecności mojego Wybranka i chłonę ten czas sam na sam – tylko my – żadnej sterty prania, żadnej rzucającej się w oczy usterki do naprawienia i innych rozpraszaczy… Uczymy się jeszcze odkładać telefony na bok lub najlepiej chować je do torebki/kieszeni, choć przy pracy Męża nie zawsze jest to możliwe – klient potrafi zadzwonić w godzinach uznawanych za pracy, kiedy on właśnie od tej pracy uciekł. Kiedy tak rozmawia, mam okazję go poobserwować – jego zdecydowanie, jego pewność siebie, jego zaradność, jego uśmiech na piegowatej twarzy i rysujące się bruzdą na czole skupienie. W ten sposób także chłonę jego obecność. 

Nie wiem, jak to będzie z Maluchem (i kolejnymi) u boku. Na pewno ciężej, ale wierzę, że się (jakoś) da. Póki co, czerpiemy ze swojej obecności pełnymi garściami. Jeśli i później uda nam się kontynuować to wspólne codzienne śniadanie i randkowanie od czasu do czasu to Chwała Panu! Jeśli zmieni się tego częstotliwość – to teraz jest czas, gdy gromadzimy piękne wspomnienia. Kto wie, być może potem znajdziemy nowe rytuały, nowe sposoby na świętowanie?

Zachęcam Cię, Drogi Czytelniku, czy trwasz w Małżeństwie, czy nie – znajdź czas na świętowanie, celebrowanie chwil pośród szarej codzienności, wychodź poza cztery ściany swojego mieszkania, pokoju i ciesz się tym czasem, obcując z ludźmi, których kochasz – rodzicami, przyjaciółmi, wybrankami. Z pewnością napełni to Ciebie dużą ilością energii, odświeży Twój umysł i pozwoli poczuć się wyjątkowo w natłoku różnych obowiązków i zadań! Z resztą, cytat na grafice powyżej pokazuje jaką moc ma chociażby małżeńska randka.

Reklamy

8 uwag do wpisu “Obecność i świętowanie

  1. Randki to jest to! Niby wszystko takie oczywiste ale zdarza mi sie gdy mowie, ze „mam dzis randke z narzeczobym” słyszeć „aaa my to mamy juz za soba”. Jak to? Mozna miec za soba dbanie o siebie? Celebrowanie swojej milosci? Super ze randkujecie i randkujcie jak najwiecej! A co do oszczednosci dobra ranka przecież wcale nie musi oznaczac wydawania milionow:))
    Pozdrawiam Was serdecznie. Cala trojke:))

    Polubienie

    1. Jak można mieć „za sobą”? Można zapomnieć, zatracić, ale nie świadomie odrzucić :O
      A co do milionów… No, wychodzi drożej niż przykładowe warzywa na patelnię 😛
      Dzięki wielkie! Randkujcie i Wy ❤

      Polubienie

      1. co racja to racja 🙂 Ja osobiście randkowanie uwielbiam i nigdy nie jest mi szkoda by zaszaleć. Czasem trochę żałuje tego co z portfela uciekło ale wtedy od razu przypominam sobie, że wolę w życiu kolekcjonować piękne wspomnienia aniżeli rzeczy 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s