Być jak Kate

pexels-photo-88647Nie znam jej biografii. Wiem, że była zwykłą dziewczyną. Nie mam pojęcia jak się czuje, będąc na językach całego świata. Wiem, że i ja się do tego przykładam lajkując instagramowe zdjęcia z jej wizerunkiem i eleganckimi kreacjami.

Stajesz rano przed szafą i nie wiesz, co na siebie włożyć? Ja pozbyłam się tego problemu wraz z przybieraniem na wadze i przeistaczaniem się w pączusia. Mam kilka ubrań, które noszę na zmianę. Są wygodne i praktyczne. Nie stroję się, choć sukienki lubię. Dlatego podglądam tę, którą rzadko można zobaczyć w spodniach. Tę, dla której sukienki są szyte wg miary, koloru i oryginalności. Tę, która (podejrzewam) ma ciężkie (publiczne!) życie, a jednak nie przestaje się uśmiechać. I choć mimo tego, że wg mojego gustu jest trochę za chuda, to ten uśmiech i sukienki czynią z niej kobietę idealną!

Moim zdaniem, kobieta piękna to kobieta zadbana. Taka jak księżna Kate właśnie. Z resztą nie trzeba szukać aż na Wyspach! Pani prezydentowa Agata Kornhauser-Duda także prezentuje się dostojnie! W perfekcyjnie dopasowanych garsonkach, z wyprostowaną postawą ciała i delikatnym uśmiechem, który idealnie pasuje do jej roli – być ostoją męża, być Pierwszą Damą. Poza arystokracją i elitami można także spotkać zwykłe dziewczyny takie jak Karolina Baszak, które wbrew legginsowym trendom, dążą do kultywowania wysokiej kultury osobistej i pretendują do tytułu współczesnej damy.

Osobiście bliżej mi do stylu amerykańskich hipsterek w luźnych, przewiewnych ubraniach, skórzanych japonkach i włosach w nieładzie. Może wynika to z faktu, że dotąd pracowałam z dziećmi, siadałam na podłodze i spędzałam dłuuugie godziny w pociągu? Przeszłam fazę „pańci” – wystrojona szłam prowadzić zajęcia sportowe na półkoloniach lub próbowałam prosto przesiedzieć 6 godzin w TLK. Wcale nie czułam się komfortowo, nie czułam się kobieco… Czułam się nie na miejscu.

Odświętne ubrania pozostawiam na sobotni wieczór i niedzielę. W legginsach biegam (do sklepu). Na co dzień staram się przejechać powiekę tuszem, ułożyć włosy i mniej więcej pilnować, by nic na mnie się nie gryzło wzorem i fasonem. Daleko mi do księżnej, pani prezydentowej czy blogerki modowej. Wierzę jednak, że z uśmiechem na twarzy i grzecznym zachowaniem, nie potrzebuję osobistego krawca i szpilek, by być damą XXI wieku.

Jestem ciekawa, co Waszym zdaniem czyni kobietę damą? Oczywiście mam na myśli czasy współczesne – tu i teraz. Podzielcie się proszę ze mną Waszą refleksją, a ja wracam do napawania się stylizacjami Kate i Royal Babies.

Reklamy

12 uwag do wpisu “Być jak Kate

  1. Tu i teraz, zwłaszcza przy panujących obecnie temperaturach, zdecydowanie umiar w odkrywaniu ciała. Plaża wtargnęła nam ostatnio na ulice. Odsłaniające pośladki szorty to plaga, czy ja stałam się taka wyczulona? Wczoraj miałam wątpliwą przyjemność natknąć się na nie na… wernisażu wystawy!

    Polubienie

    1. Nie, Aniu, nie Ty jedna jesteś wrażliwa na tym punkcie. Drugą zmorą są legginsy zakładane do krótkich bluzek. Czasem mam wrażenie, że idę za dziewczyną ubraną w same rajstopy i nadziwić się nie mogę.

      Polubienie

  2. Według mnie wygląd nigdy nie uczyni kobiety damą (może Pani zna piosenkę kabaretu Elita, w której znajduje się fragment, jak to cała świnia leciała przez wieś). Podobnie bycia damą nie można się wyuczyć. Bycie damą to kwestia posiadania pewnego duchowego dziedzictwa, świadomości swoich obowiązków, działania tak, by nie zawieść swoich przodków. To, co obecnie wyrabia się z pojęciem damy, jest niestety spłaszczaniem kobiet do roli dobrze wychowanych wieszaków na ubrania.

    Polubienie

    1. A czy „świadomości swoich obowiązków, działania tak, by nie zawieść swoich przodków” nie można nie tyle, co się wyuczyć, ale zostać wychowanym w tym kierunku? Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że to tylko i wyłącznie ja – jako matka i mój mąż – jako ojciec jesteśmy odpowiedzialni, czy nasza córka będzie damą, a syn gentlemanem. Bo to właśnie my jesteśmy odpowiedzialni za przekazanie im owego „duchowego dziedzictwa”. Przecież nie wyssą go z mlekiem matki, jak onegdaj mówiło się o byciu arystokratą – arystokratą trzeba było się urodzić.

      Po za tym, wspominałam o kobietach epatujących szczerym uśmiechem, a na drugim miejscu stawiałam schludność ich ubioru. Nigdy nie postrzegałam współczesnych dam jako „wieszaków”. Jestem za to przekonana, że kto ma bałagan w sercu, ten czyni bałagan wokół siebie. Moim zdaniem, doza schludności jest swego rodzaju świadectwem naszego poukładania i spokoju serca właśnie.

      Polubienie

  3. Jestem tu nowa, to pierwszy artykuł, który przeczytałam i zastanowił mnie fragment, że odświętne ubranie zostawiasz na sobotę wieczór i niedziele. Czyżbyś była w neo?

    Polubienie

  4. Chyba mój komentarz uciekł lub przepadł w internecie więc na wszelki wypadek sie powtórzę. Jeżeli się kiedyś odnajdzie wybacz nadmierny spam 😉

    Moim zdaniem damę poznaje sie po stosunku do innych. Nie perłach, ubraniu, bieganiu w szpilkach czy nawet pięknym języku. Szybciej za damę uznam przeklinająca ale miłą i szczerą osobę niż wyfiokowaną Panią, która nie szanuje innych.

    Pozdrawiam ciepło
    Karolina z Zielona Karuzela

    Polubienie

    1. Zgodzę się, wyłączając jedynie przeklinanie. Bo przekleństwa nie stanowią tyle, co o zachowaniu, ale o kulturze osobistej. W tej kwestii autorytetem dla mnie jest mój Tato, który nawet jak coś popsuje, wbije sobie gwóźdź w palec – nie przeklnie i przekleństw nie uznaje nawet w żartach.

      Polubienie

  5. Uśmiech, prawdziwa mądrość, uprzejmość, skromność + klasa (jeśli chodzi o ubiór) – to kojarzy mi się ze słowami „dama” i „kobiecość”. 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s