Dbaj o drzewa

22327854561_fde99e723a_o

Nie mam oporów, by zabrać głos w cyber dyskusji. Wręcz gotuje się we mnie, by wznieść okrzyk: „Nie przelewajcie krwi niewinnych!”.

Wiele „dziewuch” nie przeczytało ustawy – ogniwa zapalnego afery kryjącej się pod hashtagiem „dziewuchydziewuchom”. Wiele z nich żąda lżejszego prawa przez wzgląd na anonimowe, a wzorcowe dla sprawy, zgwałcone czternastolatki, które rzekomo podczas narodzin niechcianego dziecka mają przeżyć kolejną traumę.

Osobiście znam przypadek gwałtu na młodej kobiecie noszącej w sobie ślad po zbrodni – dziecko. Co więcej – ani przez chwilę nie pomyślała by się tego dziecka pozbyć. To dziecko dawało jej poczucie sensu życia – oto nie jest ofiarą gwałtu, poniżoną kobietą – jest matką, dopełnia się jej kobiecość, życie ma sens właśnie dla tego dziecka.

Moim zdaniem, ego kobiety stanowi problem – moje ja ponad ja drugiego człowieka. Zakładając oczywiście, że płód jest człowiekiem. Dlaczego uważam, że płód jest człowiekiem? Bo oto ja tu siedząca i pisząca do Ciebie, Drogi Czytelniku, jestem człowiekiem, a mój początek niepodważalnie stanowił moment zapłodnienia, dalej rozwój płodu, aż po pierwszy płacz na tym poza-brzuchem-matki świecie.

Widzę także tendencję do negowania człowieczeństwa płodu (niejako do pewnego momentu jego rozwoju; podejrzewam, iż moment ten stanowi wizualne podobieństwo do niemowlęcia) z racji właśnie na ten początek. Pojawiają się głosy, że skoro początek początków upatruje się w zapłodnieniu, to i antykocepcja powinna być zakazana – jej działanie zdarza się mieć opóźniony zapłon (czyt. skutek następuje już po poczęciu, dochodzi do poronienia).

Ano i tu pojawia się mądrość biblijna. Wyłączmy z tych rozważań Boga – Dawcę i Pana życia i śmierci. W Biblii nawet onanizm jest uznawany za marnotrawstwo nasienia, a co dopiero unikanie zapłodnienia (dziś nazwalibyśmy to „stosunkiem przerywanym”). Mądrość tkwi w instynkcie gatunkowym. Trzeba przetrwać. A także instynkcie kulturowym – potrzeba kolejnych pokoleń by nasze dziedzictwo przetrwało. Analogicznie i zgodnie z przeczytanym gdzieś przeze mnie kobiecym głosem – antykoncepcja jest niemoralna, antykulturowa, wbrew człowieczeństwu, stanowi zagrożenie dla poczęcia lub poczynającego się życia.

Owszem, nie jesteśmy zwierzętami. Mamy rozum, potrafimy obliczać finanse pod kątem możliwości zapewnienia godnego bytu potomstwu, itd. Znów pominę kwestię zaufania Panu Bogu i mocnego przekazu z Ewangelii Św. Mateusza (Mt 6, 25-34). Pomińmy także sławetny mit – katolik=kalendarzyk. Temat płodności, wzajemnego szacunku do swojej seksualności, znajomości własnego ciała jest o wiele szerszy i trzeba poświęcić na niego osobny wpis.

Ważne by być wdzięcznym za dar życia. Każdego! Własnego, planowanego i tego niechcianego. Ilu z nas urodziło się mimo zagrożenia ciąży? Może nasz małżonek jest wynikiem wpadki? A matka pojawiła się na świecie tym samym przynosząc śmierć swojej matce (a naszej babce)?

Warto ocalić to życie, które już jest. Nie tworzyć sztucznie (in vitro) nowych tworów, ale pozwolić naturze działać. Czy ktoś prowadził statystykę jak wygląda stosunek par niepłodnych do osieroconych dzieci? Może to wszystko ma głęboki sens? Tylko my na tę głębię wykraczającą poza nasze ego nie jesteśmy gotowi?

c.d.n.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s